Ulubieńcy czerwca i duży haul:)

Wczoraj odwiedziłam pewne miejsce:

Tadam byłam w Cieszynie.
Moje łupy kosmetyczne:

Postawiłam na kosmetyki Balea i Alverde, chyba nikogo to nie zaskoczy:).
Wybrałam produkty cieszące się dobrą opinią na yt i blogach, na kosmetykach nie ma nic napisane w języku polskim więc nie chciałam kupować kota w worku.
Długo się naszukałam alejki z kosmetykami Alverde, myślałam, że będzie obok Balea, a była naprzeciwko szaf z kolorówką.
Najdroższe było masełko alverde, które już miałam i zaskarbiło sobie moją sympatię, kosztowało 109 koron.
Najtańsze były żele pod prysznic z Balea niecałe 33 korony za sztukę.
Masło do ciała z Balea niecałe 75 koron.
Szampon i odżywka z Balea po niecałe 35 koron za sztukę.
Szampon i odżywka Alverde w cenie prawie 68 koron za sztukę.
Maseczka do włosów Alverde, którą już kiedyś Wam pokazywałam niecałe 70 koron.
Balsam  do ciała Balea niecałe 35 koron.
Całe zakupy to koszt 630 koron.

A teraz zakupy spożywcze:

Napój Zeus niecałe 22 korony- gdybym doczytała, że to napój za tą cenę bym go nie kupiła
Czekolady Orion kupione w kauflandzie po niecałe 24 korony.
Tatranky- wafle ala nasze Góralki niecałe 5 koron za sztukę, były 3 sztuki, ale zjedliśmy.
Kofola 2l za niecałe 27 koron, jest to odpowiednik naszej coli.
Powiem jedno nasza cola jest złota!:)
Piwo za 10 sztuk w przeliczeniu na nasze 12,90, butelka piwa wychodzi więc po 1,29.

Czekolady Studentska w kauflandzie kosztowały uwaga aż 50 koron za sztukę, na całe szczęście ja kupiłam w małym sklepiku po 30 koron.
Dla zainteresowanych czekolada ma 180 gram.
Naprawdę mamy tanie kauflandy w porównaniu do tamtych:)

A teraz tylko dwóch ulubieńców, nowych ulubieńców zapomniałam dodać, a więc produkty, które mnie zadowalają :

Rimmel Stay Matte - początkowo aplikowałam go pędzlem, omiatałam nim twarz i to był błąd, teraz wklepuję go pędzlem i sprawdza się świetnie, mam go w kolorze transparentnym, szybko się zużywa.

Mleczko pod prysznic z firmy Luksja, było w gazecie i jest naprawdę fajne, przyzwoicie nawilża, ładnie pachnie.
Mój wariant jest z dynią.
Polecam.
Nie trzeba używać po nim balsamu, no chyba, że macie mega suchą skórę.

I cóż to by było tyle, jeśli macie pytania zapraszam do zadawania ich w komentarzu, mam nadzieję, że wpis Was zainteresował:):)

Pozdrawiam serdecznie

12 komentarzy:

  1. Ulala, zazdroszczę Ci Kasiu :D Świetne zakupy :D

    OdpowiedzUsuń
  2. ile dobroci :) aż zazdroszczę

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow ale zaszalałaś!!świetne zakupy.Życzę w takim razie miłego testowania i słodkiego chrupania:))

    OdpowiedzUsuń
  4. To był chyba regularny napad na drogerię :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ile Balea <3 miałam 2 kosmetyki pierwsze od lewej i bardzo sobie chwaliłam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. z chęcią wybrała bym się na zakupy do DM niestety nie mam takiej możliwości...

    OdpowiedzUsuń
  7. O! Wpis dla mnie, bo wkrótce wyjeżdżam i będe w DM! :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. świetne zakupy, ach Balea wzdycham

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam żele pod prysznic Balea :)

    OdpowiedzUsuń