Co mnie irytuje? tag

Hej.
Dziś przychodzę z tagiem, opowiem Wam co mnie irytuje.

1.Sytuacja, kiedy stoimy przed pasami, jeden samochód zatrzymuje się, a drugi pędzi dalej drugim pasem, strach się bać, gdyby ktoś z nas wyszedł...
2.Sklep: i kolejna Pani, która mówi: mogę być winna grosik?
O tyle o ile jedną taką sytuację można zrozumieć, to zbyt częste spotykanie się z nią wzbudza we mnie irytację.
Oj, a gdyby mi brakło...
3.Głupi sms- wyślij 1 sms za 5 zł, a wygrasz dom itp.
Żenada.
4.Konsultanci z sieci komórkowej, okay rozumiem, że to ich praca, ale dzwonienie kilkanaście razy dziennie to już gruba przesada, jeśli informuję, że nie jestem zainteresowana.
5.Sądzenie po pozorach typu ona nie umalowała paznokci.. o zgrozo , nie dba o siebie, nikt nie pomyśli, że ma tak słabe paznokcie, że nie da rady zapuścić.
6.Zwroty typu hejeczka, narazisko, narazicho ( tak tak też można).
7.Robię duże zakupy, a w sklepie pytają dać reklamówkę.
Odpowiadam dać.
Potem na paragonie widzę, że kosztowała mnie 20 groszy.
Myślę: można było chociaż zapytać.
8.Robię zakupy w sklepie z zabawkami dla dzieci, przy kasie stoi Kubuś, mój syn go zabiera, o matko jaka cena 3 zł, rozumiem zarobek, ale to już przesada, przecież wydaję tutaj niemałe pieniądze.
9.Dorzucam coś z bloga: irytują mnie komentarze typu:obserwujemy? lub ja u Ciebie dodam komentarz a Ty u mnie.
Żenada.
10.Dzwonię do przedszkola, mówię, że syna nie będzie, bo ma grypę, gorączkę, a Pani pyta, ale będą Państwo na festynie?

Jest całe mnóstwo innych rzeczy, ale wymieniłam te..
czekam, aż dorzucicie swoje 5 groszy:)))

22 komentarze:

  1. 2 i 9 dobija mnie również na maxa tak mocno jak i Ciebie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nie dorzucę swoich 5 groszy :) Konsultantów też nie cierpię :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi nasunęły się takie refleksje i dodałabym :
    *bratowa przyprowadza chore dziecko do nas prosto od lekarza bo ma po drodze i ma w nosie że sprzeda kolejne mutacje wirusa mojemu młodszemu (nie mieszkam na swoim i nie mam wyjścia;/)
    * plus sprzątanie demolki po ich wizycie
    *dokarmianie mojego dziecka łakociami a potem współczucie i spoglądanie z wyrzutem na moją złość gdy ten awanturuje się bo nie chce w konsekwencji obiadu
    *pytania typu "po co ci te rybki, po co ci te psy"
    * a ma pani 5 groszy ? to ja dam bez dwóch bo nie mam, mogę ? ". wrrrr
    *o jejku jak płacze biedactwo , jak źle " bo usiłuję za rękę przeprowadzić dziecko przez ulicę a ono nie ma ochoty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przysięgam,że nie należę do osób marudząco narzekających ale w tych akurat sytuacjach niewiele mogę poradzić. Własna bezradność tylko doprowadza mnie do szału :)

      Usuń
  4. To w sklepie też mnie irytuje strasznie.

    OdpowiedzUsuń
  5. pod niektórymi podpisałabym się całkowicie, a to co tyczy się dzieci jeszcze przede mną :)

    OdpowiedzUsuń
  6. z niektórymi zgadza się zdecydowanie! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja się podpisuję pod punktem 1 - i także mnie denerwują sytuacje z reklamówkami niby 20gr nie dużo ale łaskawie mogliby powiedzieć :/

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. Sytuacja w sklepie, kolejka stoi pewnie z 8 osób z niemałymi zakupami, a babka (ok. 60 lat), przelatuje koło wszystkich, rzuca (dosłownie) kasjerce banany w reklamówce przed ręce i mówi: "proszę mi to sprzedać bo ja mam autobus i się śpieszę!" :/

    OdpowiedzUsuń
  10. zgadzam się! Matko są sprawy, które irytują strasznie, aż ciśnienie się podnosi do granic wytrzymałości.

    OdpowiedzUsuń
  11. przyznam,że kilka z punktów i mnie drażnią :D co do moich irytacji to długo by wymieniać :/

    OdpowiedzUsuń
  12. ja nie nie cierpię gdy ktoś mówi ,,słodziak,, albo ,,supcio,, ??? co to w ogóle znaczy i kto to wymyśla???

    OdpowiedzUsuń
  13. Zgadzam się naprawdę ze wszystkim.. Mnie jeszcze durne emaile - spamy od banków, o wygranych milionach czy tajemniczym prezencie typu lek na potencje..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do mnie z WP przychodzi stale oferta dotycząca przedłużenia penisa o 7 centymetrów.
      Litości.

      Usuń
  14. rewelacyjny TAG ;) mnie denerwuje gdy w sklepie coś oglądam to zaraz zjawiają się inni ludzie, którzy akurat też ten produkt chcą obejrzeć i pchają się z myślą, że skoro ja oglądam to pewnie w promocji, albo lepiej za darmo ;/

    OdpowiedzUsuń
  15. rozwaliło mnie to ostatnie xd co tam choroba na festyn idziemy :D

    OdpowiedzUsuń
  16. 1. Dużo ludzi tak robi a jest to zabronione kodeksem drogowym. Niektórzy nie znają przepisów i nie mają wyobraźni, żeby pomyśleć o konsekwencjach.
    2. Mi się zdarza często że mi parę groszy darują jak nie mam albo nie mają wydać ;)
    3. Wystarczy się wypisać z bazy i nie będziesz dostawać. W internecie można znaleźć jak to zrobić.
    4. Możesz zastrzec numer na parę sposobów i nie będą dzwonic (np żądasz usunięcia swoich danych osobowych podczas rozmowy - nagrywają to, oraz dzwoniąc do swojej sieci komórkowej prosisz by konsultanci nie kontaktowali się)
    5. Zgadzam się. W ogóle ocenianie ludzi po wyglądzie nie świadczy za dobrze o umyśle oceniającego ;)
    6. To akurat mnie nie irytuje...
    7. Mi się jeszcze nie zdarzyło żeby ekspedientka nie powiedziała ile kosztują (o ile są płatne), to chyba zależy od sklepu
    8. Te Kubusie stoją w tym konkretnym miejscu za tę konkretną cenę właśnie dlatego. Pozwalając synowi zabierać go stamtąd (zamiast soku kupionego w sklepie spożywczym w normalnej cenie) wpadasz w sidła własnie takiego myślenia marketingowego.
    9. Trzeba olewać! Też ich nie lubię.
    10. Brak pomyślunku?

    OdpowiedzUsuń
  17. Z tym pytaniem mogę być winna grosik, to się często spotykam. Ale sama też to wykorzystałam, chyba 3 razy, mówiąc, że u państwa już kilka razy grosika nie dostałam to teraz ja nie mam i nie było problemu. ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ten pkt pierwszy to mnie nawet porządnie irytuje. Już dwukrotnie w tym roku, gdybym nie szarpnęła męża, a później syna za rękaw wpadliby pod koła samochodu, który wyprzedzał samochód przepuszczający nas na pasach. Gdzie oni wszyscy się tak spieszą?! W tym też kontekście powiem, że gdyby kierowcy faktycznie przestrzegali nakazanych prędkości to pewnie nie byłoby tyle tragedii na drogach, a tak każdy tylko psioczy po co te głupie ograniczenia.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Kobiece Fascynacje , Blogger