Farmona antybakteryjny żel do rąk PROTECT

Cześć. Na spotkaniu blogerek w paczce od firmy Farmona znalazłam antybakteryjny żel do rąk PROTECT. Taki kosmetyk sprawdzi się idealnie w podróży lub zwyczajnie wtedy kiedy nie mamy możliwości skorzystać z wody i umyć rąk.
 Opakowanie bardzo poręczne, wygodne z pompką.

 Pojemność 50 ml. Skład dla zainteresowanych.
 Opis ze strony producenta:
Antybakteryjny żel do rąk wzbogacony o ochronny ekstrakt z zielonej herbaty i kompleks witamin: A, E, F. Zawarte w nim składniki aktywne zapobiegają nadmiernemu wysuszeniu dłoni, nawilżają je i chronią. Wzmocniona formuła żelu skutecznie działa już w 15 sekund. Czyści dłonie bez użycia wody i mydła zapewniając 99% czystości.


Moja opinia:
Żel przypadł mi do gustu. Ma delikatny ładny, zapach. Nie pozostawia żadnej tłustej powłoki po użyciu i szybko się wchłania, prawie, że od razu po aplikacji. Zajmuje mało miejsca w torebce i warto go mieć przy sobie. Nie zauważyłam, żeby jakoś bardzo przesuszał dłonie, wiadomo, produkty tego typu mają do tego tendencję, ale ten jakoś specjalnie nie szkodzi dłoniom. Fajny gadżet- kosmetyk, który przyda się do zmycia zarazków z naszych rąk. Używam go ja, mąż i mój syn (  jest też  wersja dla dzieci, które mają mniej niż 3 lata) w sytuacjach kiedy nie mamy możliwości umycia rąk. Żel jest bardzo wydajny. Jedna pompka wystarczy na jedną aplikację. 50 ml starczy na długo. Polecam i dziękuję za możliwość wypróbowania.

Wieczorna pielęgnacja

Cześć. Dziś kilka słów o mojej wieczornej pielęgnacji. Odkryłam duet, który idealnie służy mojej skórze. Rano budzę się z niesamowicie miękką skórą. Na sam początek po dokładnym oczyszczeniu cery nakładam krem, który chcę Wam przybliżyć -  Oillan balance hydro- lipidowy krem przeciwzmarszczkowy.



 Krem w standardowej plastikowej tubce.

 Konsystencja bardzo lekka, szybko się wchłania.

Krem jest godny polecenia. Szybko się wchłania i rzeczywiście robi to co producent obiecuje. Bardzo dobrze nawilża i uelastycznia skórę. Po zastosowaniu kremu nakładam na twarz kilka kropel olejku Evree Magic Rose - ten duet sprawia, że skóra po przebudzeniu jest niesamowicie miękka, odżywiona i pojawia się na niej znacznie mniej zaskórników. Wszelkie stare niedoskonałości szybciej się goją. To połączenie kremu i olejku jest cudowne. Dawno nie byłam tak zachwycona produktami do twarzy. Myślałam, że krem będzie za ciężki i nie sprawdzi się na mojej kapryśnej cerze. Czasem warto wypróbować coś nowego. Polecam.

Nowości kosmetyczne sierpnia

Hej. Ostatnio moje zakupy kosmetyczne są bardzo minimalne i przemyślane. W sierpniu kupiłam tylko cztery nowe rzeczy.
 Tonik pichtowy, kupiłam go na początku miesiąca w aptece internetowej, kosztował 8 zł , używam go codziennie, nie zauważyłam, by był jakiś szczególny, ale lubię jego zapach - leśny:)
 Obietnic mamy sporo:


 Antyperspirant Nivea, miałam kiedyś tą wersję w kulce, więc teraz zdecydowałam się na wygodniejszy wariant.
 Nivea płyn micelarny kupiłam za 9,99 w kauflandzie, narazie jestem bardzo pozytywnie zaskoczona, zmywa makijaż oka błyskawicznie. 


 Zmywacz do paznokci z pompką z biedronki, zaskoczyła mnie jego cena aż 6 zł ( w kauflandzie widziałam zmywacz z pompką za 4,50 ), to wersja bez acetonu, działa dobrze i nie mam jej nic do zarzucenia.


To moje sierpniowe nowości, jak widzicie bardzo ograniczone, przemyślane zakupy. Jestem ciekawa czy znacie te produkty, co o nich myślicie? Pozdrawiam Was serdecznie:*

Joko pomadka do ust

Cześć. Dziś kilka słów o pomadce, która bardzo mnie zaskoczyła. Przyznam, że nie bardzo lubię się z produktami Joko, ale tym razem było inaczej. Pomadka ma dość fajne opakowanie, czarne i klasyczne, u góry mamy nazwę i numer odcienia.
 Producent pisze:
Seria nawilżających pomadek w sztyfcie, zadba o wyrazistość i ochronę kobiecych ust. Dzięki nim staną się one bohaterem makijażu pasującego do każdej stylizacji. Kremowa konsystencja pomadek zapewnia przyjemną i łatwą aplikację, a po ich użyciu skóra ust pozostaje miękka i wygładzona.
W pomadkach wykorzystana jest najnowsza technologia, Micropigment Technology, co oznacza, że do ich produkcji zostały użyte zmikronizowane barwniki . Mikronizacja pigmentów ma na celu polepszenie wybarwienia, zwiększenie krycia produktu oraz poprawę jednorodności rozłożenia koloru na ustach. Kosmetyk bogaty jest w składniki intensywnie odżywiające i nawilżające usta:masło Shea, dermofeel, olej słonecznikowy, vitamin complex AEF, sepilift DPHP.

Odcień, który dostałam wzbudził moje obawy i myślałam, że będę się w nim źle czuła, mało powiedziane byłam pewna, że nie jest dla mnie. Po nałożeniu na usta szybko zmieniłam zdanie, prezentuje się tak:
Odcień jest piękny, żywy i intensywny. Pomadka bardzo nawilża moje usta, a aplikacja jest bajeczna- pomadka gładko sunie po ustach. Trwałość również mnie zadowala, zjada się w sposób bardzo subtelny i nie musimy się martwić, że będzie nieestetycznie schodzić. Używałam jej w upały i mimo, że nie trzymałam jej w lodówce nic się nie stało. Cena na stronie producenta to 20 zł, ale naprawdę warto.Niesamowite nawilżenie i komfort. Więcej odcieni znajdziecie tu:

Delia matowy puder prasowany

Witam i zapraszam Was dziś na recenzję  matowego pudru prasowanego. W takie upały rzadko się maluję, w zasadzie tylko kiedy muszę i wtedy jak zawsze stawiam na puder matujący, bo bez niego świecę się niemiłosiernie. Moja mieszana skóra jest kapryśna szczególnie latem. Puder marki Delia otrzymałam na spotkaniu blogerek w Katowicach. Kiedy przeczytałam nazwę odcienia BRZOSKWINIOWY byłam pewna, że to kosmetyk nie dla mnie. Taki odcień na pewno będzie za ciemny. Zdecydowałam się jednak otworzyć...

 Opakowanie solidnie wykonane, czarne, niestety widać ślady naszych paluszków:(
 Skład podany z tyłu. Jest krótki w porównaniu ze składem pudru Rimmel Stay Matte. Pojemność 10 g, dla porównania Stay Matte 14 g.
 Lusterko.
 Gąbeczka.
Kolor pudru.

Opinia:
Po otwarciu kolor wcale nie wydał się aż taki ciemny. Niestety po aplikacji widać było, że odcina się, mimo tego, że jestem minimalnie opalona. Po za minusem jakim jest za ciemny kolor puder ma same zalety. Po pierwsze ma lusterko i gąbeczkę, co się przydaje i chwali. Po drugie nie tworzy maski, podejrzewam, że gdybym dostała inny kolor idealnie zgrywałby się z podkładem. Generalnie chodzi mi o to, że nie wchodzi tam gdzie nie trzeba, jest dobrze zmielony i go nie widać. Podobny efekt do Stay Matte z Rimmela. Jeśli chodzi o mat jestem bardzo zadowolona. W takie upały jakie mamy aktualnie za oknem moja skóra zachowuje mat do 5 godzin po zastosowaniu tego pudru, co wg mnie jest  świetnym wynikiem. Na stronie producenta wyczytałam, że mamy aż 5 odcieni. Uwaga ja mam nr 04, jest to 4 odcień w kolejności, a więc jestem pewna, że znajdę kolor dla siebie. Zobaczcie same jaka jest gama kolorystyczna:


Treściwy, nawilżający, gęsty i wydajny - recenzja kremu do stóp

Cześć. W ostatnim czasie testuję sporo kremów do stóp. Jedne pięknie pachną, ale słabo działają, inne szybko się kończą. Na krem DEOFEET trafiłam przypadkiem - otrzymałam go na spotkaniu blogerek. Przyznam, że pierwszy raz widziałam kosmetyki Monpler i byłam ciekawa jak działają. 
 Krem w kartonowym opakowaniu, z tyłu umieszczony skład i opis kosmetyku. Parafina w produktach do stóp wcale mi nie przeszkadza.
 Jak możecie przeczytać krem zawiera mentol, kamforę i eukaliptus - jego zapach dokładnie taki jest, mocny, intensywny, jak niektóre maści, ale to akurat mi nie przeszkadza, po prostu mocno odświeżający.

 Krem posiada zabezpieczenie, super sprawa wiemy, że nikt tam nie grzebał.
 Konsystencja jest naprawdę bardzo gęsta, nie spotkałam się jeszcze z taką.
 Moja opinia:
Świetny produkt do mojej skóry stóp. Nawilża stopy bardzo intensywnie - szczególnie jeśli ubierzemy skarpetki na noc - choć teraz latem nie polecam:):) . Przyjemnie odświeża stopy w upalne dni dzięki zawartości mentolu i eukaliptusa. Bardzo dobrze radzi sobie z piętami, moje są średnio zniszczone, ale widoczne są zgrubienia. Wiadomo cudów nie ma i żaden krem tego nie usunie ( tu trzeba wesprzeć się pumeksem, peelingiem i czym jeszcze chcecie ) , natomiast widać różnicę. Jest bardzo wydajny, co przemawia na jego korzyść. Pojemność 100 ml. Żałuję, że wcześniej go nie znałam, dla mnie krem ideał.Mam ochotę na inne produkty DEOFEET.



Zapach od Luxure

Hej. Dziś o zapachu idealnym na letnie dni...
 Impressive woda perfumowana o pojemności 100 ml . Skład:
 Buteleczka prosta, szklana, podoba mi się.
 Atomizer dobrze rozpyla produkt, nie zacina się.


Opis ze strony producenta:
nuta głowy to kiwi, rabarbar, różowy pieprz
nuta serca to arbuz, jaśmin, cyklamen
nuta spodu to drzewo cytrynowe , drzewo sandałowe, piżmo

Zapach z kategorii kwiatowo- wodnych

Moja opinia:
Jestem zaskoczona, że zapach uznany został za kwiatowy, dla mnie jest owocowy. Głównie wyczuwam kiwi. Po aplikacji czuć niestety alcohol, musimy zaczekać aż się ulotni. Po tym czasie cieszyć się możemy delikatnym, subtelnym zapachem. Przynajmniej dla mnie taki jest. Przez to, że mój nos wyczuwa kiwi uważam, że jest to świetna propozycja na letnie dni kiedy perfumy kwiatowe i orientalne mogą być za mocne. Jeśli chodzi o utrzymywanie się zapachu szału nie ma, 2- 3 godziny i po wszystkim, choć na ubraniach zostaje nieco dłużej. Jak na wodę perfumowaną nie jest to najgorszy wynik. Ja używam jej z przyjemnością, bo jest dobrą alternatywą na upalne dni. 

http://luxure.pl/impressive/

A Wy na co stawiacie latem? Mgiełki, perfumy, dezodoranty...? Kwiatowe, owocowe, orientalne?
Pozdrawiam:*

Jagodowy peeling do ciała - Delia

Cześć. Zapraszam na recenzję niesamowicie pachnącego peelingu do ciała od marki DELIA. 
Na pierwszy rzut oka wysuwa się przepiękne opakowanie, słoiczek, który będzie ozdabiał naszą łazienkę. Szata graficzna owocowa, aj, aby każdy kosmetyk tak ładnie wyglądał.
 Kiedy tylko otworzycie słoiczek zobaczycie fioletowy kosmetyk, który pachnie jagodami:)
 Konsystencja jest bardzo treściwa, bez problemu rozprowadza się na zwilżonej skórze. Co ważne bardzo łatwo go zmyć ze skóry i nie brudzi wanny.

Działanie:
Peeling jest dosyć mocnym zdzierakiem, niestety na mojej skórze po jego zmyciu nie ma żadnej warstwy (  nie chodzi mi o parafinową warstewkę ) , peelingi Fresh & Natural zostawiały moje ciało otulone delikatną warstwą, tak, że nie musiałam używać balsamu, tutaj niestety muszę. Opakowanie jest cudne, zapach też, działanie - jeśli nie zależy Wam na nawilżeniu po peelingu to będzie ok. Całkiem przyzwoity produkt:). 

Plusem są różne wariacje zapachowe, możecie przebierać w zapachach i opakowaniach: brzoskwinia, mleko i miód, jagoda i truskawka.

Cena w sklepie online producenta 24,50 za 300 g ( wydajność średnia, 3- 4 razy jeśli nakładacie tak jak ja bogatszą warstwę )

Znacie? Lubicie?