Eveline Argan Oil kojący balsam - kompres po depilacji

Eveline Argan Oil kojący balsam - kompres po depilacji

Cześć. Przychodzę do Was z recenzją produktu - kojącego balsamu - kompresu po depilacji od Eveline Cosmetics. Wiecie już pewnie, że lubię się smarować. Praktycznie każdego dnia nakładam coś na ciało wieczorem. Pomyślicie pewnie co to ma wspólnego z balsamem po depilacji? Otóż ja ten balsam traktuję jako zwykły produkt ( balsam ) do ciała. Zapraszam dalej.


Balsam po depilacji z olejkiem arganowym 9 w 1 ma za zadanie:
nadać efekt aksamitnie gładkiej skóry 
koić i łagodzić podrażnienia
skutecznie wygładzać 
zapewnić nawilżenie do 24h
zmiękczać i uelastyczniać naskórek
aktywnie regenerować
chronić skórę przed starzeniem się
zatrzymywać wodę w komórkach
przywracać zdrowy koloryt

OPAKOWANIE:
Plastikowa tubka o pojemności 125 ml. Cena około 10- 11 zł. Prosta szata graficzna.


ZAPACH:
Bardzo mi się podoba, nie duszący, subtelny, ciężko mi go opisać, ale jest przyjemny.
KONSYSTENCJA:
Balsam ma niesamowicie lekką, szybko wchłaniającą się formułę, jest dosyć rzadki, ale nie lejący.



OPINIA:
Balsam po depilacji ma naszej skórze zapewniać efekt aksamitnie gładkiej skóry i owszem po depilacji kiedy się posmarujemy nasza skóra jest niesamowicie gładka
* ma koić i łagodzić podrażnienia - coś w tym jest, ewentualne krostki szybciej się goją
* skutecznie wygładzać - o tak, naprawdę idzie to zauważyć
* zapewniać nawilżenie do 24h - tu bym nie przesadzała,ale na drugi dzień rano skóra jest jeszcze nawilżona kiedy posmarujecie się przed pójściem spać
* zmiękczać naskórek i uelastyczniać - nie zauważyłam
* regenerować - nie wiem, ale działa na krostki
* chronić skórę przed starzeniem - może i to robi, mam taką nadzieję
* zatrzymywać wodę w komórkach - mam nadzieję
*przywracać zdrowy koloryt - nie,  tego nie robi
 Regularne stosowanie balsamu po depilacji ma spowalniać odrastanie niechcianych włosków, co ma znacznie wydłużać czas między kolejnymi zabiegami depilacji - tutaj się nie zgodzę, u mnie nie działa.

Podsumowanie:
Używam tego balsamu do zwykłego nawilżenia, odżywienia skóry ciała i w tej roli spisuje się świetnie. Jego delikatny zapach powoduje, że sięgam po niego bardzo często. Jego konsystencja jest wspaniała, lekka, nie roluje się i szybko się wchłania. Przyjemny produkt, szkoda, że nie spełnia swego podstawowego zadania - nie opóźnia odrastania włosków. Tak czy owak polubiłam go.

Na koniec SKŁAD:

Znacie go? A jak u Was wydłuża czas między kolejnymi depilacjami? 
Pozdrawiam:*
Cukrowy peeling do ciała od Farmony

Cukrowy peeling do ciała od Farmony

Hej Kochane, pora na nowy post. Bardzo lubię peelingi do ciała, mam sporą kolekcję w domu. Najlepszą formą relaksu po męczącym dniu jest masaż ciała peelingiem w wannie. To mój pierwszy peeling od Farmony. Urzekający, słodki zapach papai i egzotycznego tamarillo wpisuje się idealnie w wieczorny rytuał SPA.


Cukrowy peeling do ciała doskonale myje, regeneruje i pielęgnuje ciało. Masło Karite głęboko nawilża, odżywia i ujędrnia skórę czyniąc ją miękką i delikatną. Naturalne kryształki cukru usuwają martwy naskórek i wygładzają, a odżywczy olejek lekko natłuszcza skórę. Peeling nanosimy na wilgotną skórę, masujemy ciało. Potem spłukujemy. Stosujemy 1-2 razy w tygodniu.

Peeling cukrowy powinien dobrze zdzierać.

Opakowanie:
Spory, plastikowy słoik, pojemność aż 300 g. Cena stosunkowo niska 15 zł, ale w promocji jeszcze taniej.
Skład:

Zapach:
Jest świetny, słodki, egzotyczny , relaksujący. Łazienka pachnie nieziemsko po takim zabiegu.
Konsystencja: 
Średnio gęsta, nie lejąca. Łatwo aplikować go na ciało. Jest to dość mocny zdzierak.



OPINIA:
Niestety nie jest to produkt moich marzeń, dobrze zdziera, ale pozostawia na ciele parafinową powłokę co absolutnie nie jest w moim guście. Dość dobrze wygładza, zmiękcza skórę. Nie uczula, nie podrażnia. Zapach jest cudowny. Ze względu na jego skład i parafinową warstewkę jaką pozostawia nie kupię go. 
Sosnowiec łączy drugi raz ! Relacja ze spotkania

Sosnowiec łączy drugi raz ! Relacja ze spotkania

Hej. W ostatni weekend sierpnia,a dokładnie 29 sierpnia miałam zaszczyt ponownie uczestniczyć w spotkaniu Sosnowiec łączy blogerów.
Organizatorami tego wydarzenia byli Marcelina, Magda i Paweł. Magiel Kulinarny stał się miejscem naszego spotkania. 
Już na samym początku bardzo spodobał mi się klimat jaki tam panował. 
Warto wspomnieć, że cudne zdjęcia, które pojawią się w tej relacji są autorstwa Matrioszka Studio. 
Baby Design powitało nas prezentacją wózków, było ciekawie - nie tylko w teorii, ale i praktyce, bowiem wózki można było zobaczyć, dotknąć, zadać pytania przedstawicielom marki. Największą niespodzianką było to, że firma ufundowała jako nagrody dwa wózki. 
Później była mała przerwa i część  z nas przeszła na warsztaty kosmetyczne z Plus dla skóry, a część wzięła udział w warsztatach Skrzydlatej Żyrafy. Ja byłam na warsztatach kosmetycznych, ponieważ w pierwszej edycji miałam przyjemność uczestniczyć w warsztatach Skrzydlatej Żyrafy.
 Kosmetyki mogłyśmy dotknąć, wypróbować, podyskutować. Każda z nas otrzymała również kosmetyki do domu na własny użytek.
 Na koniec EVO KIDS i wykład o tym jak nauczyć swoje dziecko prawidłowej reakcji na słowo nie. Niestety nie dotrwałam do końca, ponieważ spotkanie było dość długie i źle się poczułam, a czekała mnie jeszcze mała uroczystość. 
Było smacznie, miło, ciekawie co najlepiej dokumentują zdjęcia i filmik na yt https://www.youtube.com/watch?t=3&v=eWk6H3ct_pY, który wyczarował dla nas Gniewosz Kołodziej. 
Wspieraliśmy dwie instytucje : Fundację Przystanek Schronisko i Świetlicę przy Zespole Szkół Specjalnych 4 w Sosnowcu.








Serdecznie dziękuję za możliwość spotkania się w tak zacnym gronie.
Podziękowania dla organizatorów:

Uczestników:

 Joanna  www.boombom.pl
 Krzysztof www.naszadrogado.pl
Aleksandra www.babatu.pl
 Angelika www.zelikowska.com

Podziękowania dla partnerów spotkania/sponsorów:

Ekshibicjonizm...

Cześć. Zainspirowana totalnie postem Karoliny http://biszkopcik86.blogspot.com/ postanowiłam dokonać blogowego ekshibicjonizmu..Jestem za tym, żeby się lepiej poznać. Przecież poza wirtualnym światkiem odbywają się spotkania blogerskie, czasem wywiązują się z tego ciekawe znajomości. Dlatego poznajmy się bliżej. Przeszukałam wcześniejsze swoje tagi, by się nie powtórzyć i powiedzieć Wam o sobie coś nowego.

1. Ciągle chcę zapuszczać włosy, ale bardzo często mam momenty, że jestem gotowa iść do fryzjera  i pozbyć się ich. Na szczęście jeszcze tego nie zrobiłam:)

2. Zaczęłam malować paznokcie od kilku miesięcy, a może powinnam napisać, że przestałam obgryzać... to mój wielki sukces.

3. Od jakiegoś roku piję tylko zieloną herbatę, zrezygnowałam z kawy...

4. Jestem rannym ptaszkiem, ale za to dość wcześnie chodzę spać, 22 to koniec mojej aktywności - odkąd mam dziecko tak właśnie mam:) 

5. Kiedy mój syn pierwszy raz występował w przedszkolu miałam łzy w oczach...

6. Od dawna mam ochotę się wytańczyć, niestety jakoś mi nie wychodzi...

7. Coraz częściej i chętniej eksperymentuje w kuchni,a jeszcze nie dawno tego nie lubiłam.

8. Największym sukcesem w blogowaniu oprócz moich czytelników był moment kiedy to zaczęłam otrzymywać wiadomości na temat współpracy. Bardzo się ucieszyłam.. Blog to moja pasja, fajnie jak ktoś to docenia i przysyła propozycje uczciwej współpracy.

9. Możecie mi nie uwierzyć, ale mimo słabej jakości sprzętu ciągle staram się robić lepsze zdjęcia.. nie tylko te na bloga.. Nie zawsze wychodzi...ale kto wie może za kilka lat będzie lepiej:)

10. Ostatnio odkryłam, że mam lęk wysokości, a raczej nie mogę patrzeć w dół... 

Teraz patrzę optymistycznie w przyszłość i liczę, że wiele z Was zrobi ten tag... poznajmy się lepiej.
Pozdrawiam
Kasia
Jaśmin w kremie Ziaja

Jaśmin w kremie Ziaja

Cześć. Bardzo szybko zużywam kremy pod oczy, mogłabym powiedzieć, że idą jak woda, bo nie żałuję sobie ich rano i wieczorem. Wybieram te, które szybko się wchłaniają. Dlatego dziś zapraszam Was do recenzji produktu marki Ziaja - jaśmin w kremie przeciw zmarszczkom pod oczy i na powieki.
 Nie sugeruję się informacją na opakowaniu, że emulsja jest przeznaczona dla kobiet w wieku 50+, ja nie zwracam na to uwagi, skóra pod oczami to wyjątkowo delikatna okolica i warto o nią dbać, bez względu na wiek. 

 Emulsja ma poprawiać gęstość skóry, zapobiegać jej wiotczeniu, wygładzać zmarszczki, regenerować naskórek. Ma także zmniejszać widoczność cieni pod oczami, ponieważ zawiera kompleks tonujący o odcieniu naturalnym. 
Skład - nie jest najlepiej, jeśli zależy Wam na dobrym, naturalnym składzie to sobie darujcie. 
Emulsja jest bezzapachowa.
 Klasyczna tubka o pojemności 15 ml. Koszt niecałe 10 zł.

Moja opinia:
Znam wiele marek, które produkują kremy pod oczy. Jednak Ziaja mnie nie kusiła, zawsze omijałam te produkty szerokim łukiem, bo z kremami do twarzy tej firmy się nie polubiłam. Teraz wiem, że dobrze zrobiłam sięgając po emulsję pod oczy jaśmin w kremie. To za co ją bardzo polubiłam to efekt natychmiastowego wygładzenia skóry pod oczami. Niewątpliwie to jej największy plus. Wchłania się błyskawicznie, jest idealna pod makijaż. Kolor emulsji możecie zobaczyć na zdjęciu, pewnie część z Was jest zdziwiona kolorem, nie mogę powiedzieć, że maskuje cienie jak korektor, ale jest wspaniałą bazą pod niego. Co do nawilżenia szału nie ma, nie przesusza, ale też nie dostrzegłam wyjątkowego nawilżenia. Ale wygładza niesamowicie od pierwszego użycia. Lubię tą emulsję, bo spisuje się naprawdę bardzo dobrze mimo swojego długiego i niezbyt zachęcającego składu. Na pewno nie raz do niej powrócę. Polecam wypróbować.

Znacie jaśmin w kremie ?
Pozdrawiam
Celia KOLAGEN tonik do oczyszczania i odświeżania skóry

Celia KOLAGEN tonik do oczyszczania i odświeżania skóry

Witam.Moje drogie dziś będzie o toniku firmy Celia. Jak wiecie Celia produkuje kosmetyki w bardzo atrakcyjnych cenach. Dotychczas znałam tą firmę głównie z kosmetyków kolorowych: tuszy, pomadek, cieni. A tu trafiłam na coś do pielęgnacji twarzy. Cena za buteleczkę, w której znajdziemy 200 ml wynosiła 6,99 zł. Tonik oczyszczająco- odświeżający do każdego rodzaju cery. Delikatnie usuwa resztki mleczka, makijażu i zanieczyszczeń. Dzięki zawartości kolagenu pozostawia na skórze odczucie długotrwałego nawilżenia i jędrności. Wyciąg z nagietka doskonale łagodzi podrażnienia, ma właściwości ściągające i oczyszczające pory.


Moja opinia:
Tonik ma bardzo praktyczne opakowanie, plastikowa butelka z prostą szatą graficzną, gdy butelkę postawimy pod światło widzimy zużycie. Kosmetyk pachnie nagietkiem. Możecie zobaczyć na zdjęciu powyżej, że ma lekko pomarańczowy kolor, co nie do końca mi się podoba, bo po wykonanym demakijażu, kiedy chcę stonizować twarz mam na płatku taki kolor, a więc ciężko zobaczyć czy usunęły się resztki zanieczyszczeń. Do odświeżania twarzy z rana bardzo Wam polecam, tonik fajnie pobudza twarz, nie przesusza, wycisza zmiany, działa kojąco. Jednak przez jego kolor nie polecam go do doczyszczania twarzy wieczorem. 

Skład dla zainteresowanych:
Aqua, Glycerin, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Propylene Glycol, Calendula Officinalis Flower Extract, Collagen Amino Acids, Xanthan Gum, Chondrus Crispus Extract, Glucose, Panthenol, Allantoin, Disodium EDTA, Citric Acid, DMDM Hydantoin, Iodopropynyl Butylcarbamate, Linalool, Hexyl Cinnamal, D-Limonene, Parfum, Cl 15985.

Znacie ten tonik? 
Rosyjska drożdżowa maska do włosów

Rosyjska drożdżowa maska do włosów

Witam przygotowałam dla Was post o wspaniałej maseczce do włosów. Maseczka drożdżowa Receptury Babuszki Agafii
pobudzająca wzrost bez PEG I PARABENÓW. Znajduje się w zakręcanym słoiczku.
 Informacje w języku polskim.
 Skład: Aqua with infusions of: Yeast Extract, Betula Alba Juice; enriched by extracts: Inula Helenium Extract, Arctostaphylos Uva Ursi Extract, Silybum Marianum Extract, Cetrionium Chloride, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Guar Gum, ; cold pressed oils: Triticum Vulgare Germ Oil, Ribes Aureum Seed Oil, Pinus Siberica  Cone Oil, Rosa Canina Fruit Oil, Ascorbic Acid, Panthenol, Glucosamine, Citric Acid, Parfum, Benzoic Acid, Sorbic Acid .
 Maska zabezpieczona przed wylaniem plastikową osłonką.
 Konsystencja.
Moja opinia:
Maseczka drożdżowa sprawdza się na moich włosach fenomenalnie. Rzeczywiście niesamowicie wygładza włosy, sprawia, że są miękkie i błyszczące. Włosy łatwo się rozczesują po jej użyciu. Mam wrażenie, że maska je regeneruje , zauważyłam, że mniej ich wypada. Co do jej wpływu na porost włosa nie mogę się wypowiedzieć, bo tak jak mówię zauważyłam tylko, że mniej ich wypada. Produkt jest dość wydajny, mimo swojej bardzo rzadkiej konsystencji. Dotychczas nie spotkałam się z maską, która byłaby tak wodnita. Podczas nakładania musimy uważać. Pachnie delikatnie, mi zapach odpowiada, choć nie wiem jak go opisać. Mojemu mężowi pachnie wanilią. Maska ma ogromne plusy - odżywia, wygładza, zmiękcza nasze włosy, są sypkie i wyglądają bardzo dobrze. Do tego fakt, że włosów wypada mniej. Ląduje w moich ulubieńcach. Polecam.
 Zaletą jest również cena za 300 ml płacimy 12-13 zł. 

Pozdrawiam:*
Nivea sensitive płyn micelarny

Nivea sensitive płyn micelarny

Cześć. Zapraszam na post o płynie micelarnym Nivea. Przeznaczony jest do skóry wrażliwej. Jego zadanie to usuwanie makijażu, oczyszczanie i nawilżanie skóry. Po krótkiej przerwie powróciłam do miceli. Wieczorem zawsze zmywam make up dwu-etapowo. Najpierw płyn micelarny, a potem żel do mycia twarzy. Co sądzę o płynie marki Nivea?

 Butelka zamykana na klik, łatwo nalać na płatek odpowiednią ilość.

 Skład - liczę na jakąś dobrą duszę, która dokona wnikliwej analizy:) ale na moje oko tragedii nie ma.

Moja opinia:
Po złych doświadczeniach ze słynnym różowym Garnierem i płynem z Biedronki do micela z Nivea podchodziłam sceptycznie. Obawiałam się, że po czasie podrażni moje oczy i będę musiała go odstawić. Na szczęście płyn jest dla mnie idealny! Nie podrażnia skóry ani oczu. Dokładnie zmywa makijaż, ale zaznaczam, że nie stosuję wodoodpornych kosmetyków. Co do nawilżania skóry mogę powiedzieć jedno nie przesusza. Szkoda, że za 200 ml płacimy 9,99 zł ( kupiłam go w Kauflandzie ). Jednak warto spróbować, bo być może stanie się on Waszym ulubieńcem, moim już został:)

Pozdrawiam:*
Znacie micelka Nivea o którym mowa powyżej? Jak się spisuje?
The ONE Eyes Wide Open tusz do rzęs od Oriflame

The ONE Eyes Wide Open tusz do rzęs od Oriflame

Hej. Dziś zapraszam do recenzji tuszu do rzęs od Oriflame The ONE Eyes Wide Open.
Opis producenta:
"Otwierający spojrzenie" tusz, który podkręca rzęsy i dodaje im objętości. Szczoteczka unosi i podkręca rzęsy aż po same końce, a specjalna formuła utrwala ten efekt, sprawiając, że twoje oczy przyciągają spojrzenia.
Tusz w kolorze czarnym, 8 ml.


Moja opinia:
Tusz z Oriflame bardzo mi się spodobał, daje ładny, subtelny efekt, idealny do codziennego makijażu.Szczoteczka, która z początku wzbudzała obawy okazała się świetnym rozwiązaniem, z powodzeniem dociera do najkrótszych włosków przy wewnętrznym kąciku oka, jesteśmy w stanie pokryć rzęsy od nasady.Tusz pogrubia rzęsy i je wydłuża- efekt można budować, ja stawiam na naturalny look. Nie rozmazuje się, nie kruszy, pozostaje na swoim miejscu do końca dnia. Mam jednak obawy, że szybko zaschnie, otworzyłam go jakieś 2 tygodnie temu, a same widzicie, że już "ciężko wygląda". Obym się myliła. Tusz spełnił moje oczekiwania, na koniec kilka zdjęć, jakość jest taka sobie, moja cyfrówka nie jest zbyt dobra i ciężko coś z niej wykrzesać.Efekt:


Koszt mascary to 37,90 zł na stronie  http://pl.oriflame.com/products/product?code=31473

Jak oceniacie efekt?
Maseczki do twarzy, których używam

Maseczki do twarzy, których używam

Hej. Dziś post o pielęgnacji, a konkretnie o maseczkach do twarzy, które stosuję już od jakiegoś czasu i przyszła pora się o nich wypowiedzieć. Maseczki są stałym elementem mojej pielęgnacji, staram się w tygodniu wykonać chociaż dwie. 3 maseczki, które goszczą w mojej łazience prezentują się tak:


Zacznę od maseczki oczyszczającej, której używam najdłużej. Jej formuła oparta jest na bazie masła kakaowego i masła shea, wzbogacona witaminą E, glinką zieloną. Ma delikatnie ściągać skórę i głęboko ją oczyszczać z zanieczyszczeń i toksyn. Dodatek olejku ze słodkich migdałów, aloesu, rumianku oraz protein mleka ma koić naszą skórę, nawilżać, powodować, że będzie miękka i gładka. Pozostawiamy ją na twarzy kilka minut i zmywamy wodą - ja preferuję ten sposób, chociaż można zetrzeć wacikiem. 






Maseczka Palmers ma gęstą konsystencję przez co łatwo się ją aplikuje na twarz. Pachnie bardzo przyjemnie. Zawsze zmywam tą maseczkę, kiedy czuję, że moja twarz jest już wystarczająco ściągnięta. Na szczęście na tym koniec wad. Produkt robi to co powinien, wygładza naszą skórę, czujemy, że jest oczyszczona, ale bez efektu skrzypienia jak po czarnym mydle. Ja po niej obowiązkowo stosuję olejek Evree , choć nie jest to konieczne, bo maseczka nie wysusza skóry. Nie zauważyłam tylko działania na zaskórniki, a byłoby super, gdyby takie było. Jest to fajna maska, którą polecam. 

Piwna maseczka z Manufaktury - zawiera bogate w witaminy i substancje mineralne drożdże piwne, regenerujący olej z pestek winogron, nawilżające masło shea, leczniczy panthenol, zmiękczający kaolin. Głęboko nawilża i regeneruje, nadaje skórze elastyczność i czyni ją jedwabiście miękką. Zostawiamy ją na 20 minut i ścieramy pozostałości wacikiem. 






Maseczka piwna bardzo dobrze sprawdza się na mojej cerze. Nakładam ją wieczorem, nadmiar zbieram wacikiem po 20 minutach, czasem trzymam pół godziny, a zdarzyło się, że zostawiłam ją na noc. Skóra jest bardzo przyjemna w dotyku, miękka i gładka, wygląda zdecydowanie lepiej, jakby była odżywiona i dostała zastrzyk energii. Konsystencja jest średnio gęsta, przypomina mi krem do twarzy. Minusem jak dla mnie jest zapach - specyficzny, męski - nie przepadam za nim. Jest to dobra maseczka i mogę ją polecić. 

Maseczka Oriflame Optimals Aqua Refresh - na opakowaniu nie mamy opisu w języku polskim, znalazłam w internecie, że jest to maseczka odświeżająca, posiada nawilżający kompleks i ekstrakt z czerwonych alg. Nie przekonuje mnie jej skład, zobaczycie go poniżej.






Maseczka Oriflame ma zupełnie inną konsystencję, co widać na zdjęciu. Używam jej stosunkowo krótko, ale co nieco mogę o niej powiedzieć. Trzymam ją 10 minut i zmywam. Pachnie jak kremy z serii Solutions z Avon - tak mi się kojarzy. Zapach nie szczególnie mi się podoba. Efekty są marne. Skóra nie jest jakoś specjalnie nawilżona, mam wrażenie, że wręcz odwrotnie. Jedyne co zauważyłam to efekt delikatnego rozświetlenia. Nie wiem jakoś nie przekonuje mnie ta maseczka. Zobaczymy czy zmienię jeszcze o niej zdanie. 

Znacie moje maseczki? Jakie produkty tego typu polecacie? Macie swoich ulubieńców? 
Pozdrawiam:*
Copyright © 2014 Kobiece Fascynacje , Blogger