LIRENE BŁYSKAWICZNA MASKA ROZŚWIETLAJĄCO - UPIĘKSZAJĄCA

Cześć Moje Drogie:)
Dzisiejszy wpis będzie dotyczył maseczki rozświetlająco - upiększającej od Lirene, zobaczyłam ją u Karoliny ( Do połowy pełna ) i zapragnęłam mieć.
Maseczka nakładana w odpowiedniej ilości wystarczy na kilka użyć, kosztowała 2,39 zł.
Zapraszam do zobaczenia zdjęć i przeczytania opinii o dzisiejszej bohaterce.



Maseczka na twarz, szyję i dekolt. Zawiera ekstrakt z białej perły , poprawia jędrność i sprężystość skóry. Perłowe drobinki wypełniają nierówności skóry i zmniejszają widoczność niedoskonałości, gwarantując efekt optycznego retuszu zmarszczek. Skóra nabiera wyjątkowego perłowego blasku. Maska dogłębnie nawilża i wygładza.
Sposób użycia: kilka razy w tygodniu nałożyć maseczkę, po około 10 min usunąć nadmiar wacikiem kosmetycznym.Producent rekomenduje używać maseczki tuż przed  wieczornym wyjściem jako bazę pod makijaż. Ma dawać efekt promiennej i wypoczętej cery.


Pojemność 8 ml.
Konsystencja: gęsta, świetna, bez problemu się ją nakłada.
Zapach bardzo przyjemny, delikatny.

MOJA OPINIA:

Zacznę od tego, iż maseczka rozświetlająca jest kompletnie nie w moim stylu, ja zawsze stawiam na mat, do tej pory wydawało mi się, że takie maseczki i inne specyfiki rozświetlające nie są dla mnie.
Jednak skusiłam się, bo spodobała mi się obietnica, że maska sprawdzi się jako baza pod makijaż.
Po pierwszym użyciu miałam mieszane uczucia, po usunięciu nadmiaru maseczki z twarzy i zrobieniu makijażu moja twarz nie wyglądała estetycznie, maseczka stworzyła ciastko w okolicach nosa, brzydko się rolowała. Pomyślałam, że nie jest dla mnie...
Zrobiłam eksperyment i użyłam jej na mężu, który ma suchą skórę.
I od razu widziałam efekt, maska się wchłonęła, a twarz rzeczywiście wyglądała promiennie i była rozświetlona - skóra była pełna blasku, wygładzona.
Zrobiłam do niej drugie podejście. Nałożyłam ją, a potem dopiero po 40 min nałożyłam makijaż.
Zaskoczenie było ogromne, maska się wchłonęła, dała efekt wypoczętej skóry, a przede wszystkim rzeczywiście przedłużyła trwałość makijażu. Wcale nie spowodowała nadmiernego błysku, czego się obawiałam, wręcz przeciwnie trzymała go w ryzach.
Przyznam, że jestem nią bardzo mile zaskoczona. Do tego jest wydajna, niby tylko 8 ml, ale nałożona cieniutką warstwą starczy na 6-7 użyć.
Polecam.

Komentarze

  1. Nie przepadam za kosmetykami w saszetkach, jednak dla takiego działania mogłabym zrobić wyjątek.

    OdpowiedzUsuń
  2. Chętnie bym wypróbowała ją właśnie jako bazę, szkoda tylko, że ma tak koszmarnie długi skład:/

    OdpowiedzUsuń
  3. mam ją ale jeszcze nie używałam dzisiaj sobie zrobie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam tą maseczkę jedynie mnie trochę zniechęca saszetka bo nie przepadam za taką formą ostatnio.

    OdpowiedzUsuń
  5. Naprawdę wypróbowałaś ją na mężu? :-D Mój by uciekał ode mnie po całym mieszkaniu. Dawno już nie używałam maseczek, dzięki za przypomnienie - zawsze ten element pielęgnacji wylatuje mi z głowy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Musze wypróbować, skoro jest efekt.

    OdpowiedzUsuń
  7. Tego typu kosmetyki, do wielokrotnego użytku, nie powinny być pakowane z saszetki. Nic mnie tak nie drażni jak otwarta, stojąca na łazienkowej półce niezużyta saszetka. Może sie na nią skuszę, mam sucha skórę, więc może się u mnie sprawdzić.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

OBSERWATORZY

FB

INSTAGRAM