PALETA CIENI NAKED CHOCOLATE

Cześć. Dzisiaj post o niedawno zakupionej przeze mnie paletce cieni NAKED CHOCOLATE.
Nie jest to moja pierwsza czekoladka, miałam już wersję Death by Chocolate, z której byłam bardzo zadowolona.
Naked Chocolate to biała czekolada, jest zewnętrzny wygląd jest bardzo miły dla oka, pięknie się prezentuje.



16 cieni o łącznej garmaturze 22g, różne wykończenia. Cena prawie 40 zł.


Pierwsze pięć odcieni:


 Kolejnych 6:


 Ostatnie 5:


MOJA OPINIA:

Paletka wygląda cudownie, jej opakowanie bardzo mi się podoba, posiada duże lusterko co jest dużym plusem. Specyficznie pachnie - delikatny zapach kakao.
Cienie są świetnie napigmentowane - tak samo jak w wersji Death by Chocolate, łatwo się rozcierają.
Jednak z paletki jestem średnio zadowolona..
Odcienie złota, miedzi mi odpowiadają, dwa jasne cienie o większej garmaturze również, lecz nie jestem zadowolona z brązów, każdy z nich wygląda na mojej powiece źle, moje oko wygląda na smutne.
Uważam, że paletka lepiej sprawdzi się do makijażu wieczorowego niż dziennego. W sumie żałuję, bo kupując paletkę miałam nadzieję, że będę używała wszystkich cieni. No cóż, kto co lubi...

Jak podobają się Wam kolory z paletki?

RÓŻ MR LOVED ME THE BEST

Cześć. Chyba nie jestem różomaniaczką, bowiem ten kosmetyk gości u mnie rzadko.
Nigdy nie wiem ile go nałożyć, by wyglądało to dobrze.
Niemniej jednak ciągle oglądam tutoriale i się uczę.
Dziś przedstawiam nowy zakup róż firmy Makeup Revolution LOVED ME THE BEST.

Róż wypiekany, w plastikowym opakowaniu, pojemność to 6 gram, ja zapłaciłam za niego niecałe 10 zł.


Kolor jest subtelny, ale widoczny, trzeba jednak uważać, by nie zrobić sobie plam bowiem pigmentacja jest bardzo dobra.



Róż ma delikatne, bardzo drobne drobinki, dlatego ja rezygnuję w takim przypadku z rozświetlacza.


Efekt na moich policzkach zobaczcie poniżej,  wybaczcie jakość zdjęcia, sprzęt kiepski, a do tego  ja nie lubię robić sobie zdjęć.

Róż jest dobrze napigmentowany, a przede wszystkim trwały.
Nałożony rano trzyma się do wieczora, nie ściera.
Jestem zadowolona z koloru, z efektu jaki daje.

Lubicie róże? Często je stosujecie w makijażu dziennym?

ŻELE POD PRYSZNIC

Hej. Aktualnie w mojej łazience znajdują się 4 produkty pod prysznic, postanowiłam, że napiszę o nich kilka słów.


ISANA WERSJA Z MARAKUJĄ I KOKOSEM - ładny, delikatny zapach, bardziej wyczuwam marakuję. Żel jest dosyć rzadki, nie wysusza skóry. Jest dosyć tani, ja za 300 ml zapłaciłam 2,50 zł, jednak szkoda, że zapach czujemy tylko z butelki:(

LUKSJA PRO CARE NOURISH MLECZKO POD PRYSZNIC - wersja z pestkami dyni jest zdecydowanie moim ulubieńcem, zapach jest boski, konsystencja średnio gęsta - rzeczywiście jak mleczko, delikatnie się pieni. Uwielbiam, za 500 ml zapłaciłam 4,99 zł na promocji.

ALTERRA KREM POD PRYSZNIC POMARAŃCZA BIO & WANILIA BIO - zdecydowanie najlepszy skład z wszystkich omówionych tu produktów, nie podrażnia, nie wysusza skóry, jednak nie skradł mojego serca.. Jest bardzo gęsty, kremowy, mam wrażenie, że ciężko go potem zmyć z ciała, do tego zapach mi się nie podoba, bo wanilia wychodzi na pierwszy plan. 250 ml około 6,50 zł.

BALEA CABANA DREAM - jak wiecie to nie mój pierwszy żel marki Balea, ten akurat niedawno wygrałam w rozdaniu, konsystencja typowa dla tych produktów - dość rzadka, przyjemna, zapach obłędny - dominuje marakuja. Jednak nic nie pobije mojego ulubieńca  Mango Mambo.
Żele z tej firmy nie przesuszały mi skóry, mimo dosyć kiepskiego składu.

Tak wyglądają moi goście pod prysznicem. A Wy żele jakiej marki stosujecie najczęściej? Macie swoich ulubieńców?
Pozdrawiam:*

CATRICE ALL MATT PLUS - PIERWSZE WRAŻENIE

Cześć. Nowością w mojej kosmetyczce stał się podkład Catrice All Matt plus w kolorze 010 light beige, zapraszam do przeczytania jakie mam wrażenia na jego temat.

Podkład w szklanej buteleczce z pompką, która działa bez zarzutu.
Pojemność 30 ml, ważny od otwarcia przez 12 miesięcy.





Kolor to tak jak z nazwy lekki beż, podkład nie wpada w różowe tony, jest jasny - choć w moim przypadku dalej nie jest to ideał pod względem odcienia:(


PLUSY :

- butelka z pompką 
- cena dosyć niska ( 27 zł ) 
- trwałość podkładu ( ładnie się utrzymuje aż do wieczora )
- ładne, naturalne wykończenie ( nie tworzy maski )
- nie podkreśla suchych skórek
- zapewnia matowe wykończenie, ale nie jest to płaski mat
- rzeczywiście daje wrażenie nawilżenia na twarzy
- przyjemny zapach
- ujednolica, wyrównuje kolor skóry

MINUSY:

- wydajność ( zawsze wystarczała mi 1 pompka, a tutaj muszę użyć 2 lub 3 )
- słabe krycie ( ukryje drobne zaczerwienienia, ale z czymś większym sobie nie poradzi )
- hmm kolor , dla mnie jednak za żółty  ( ale dla innych może to być zaleta )

Podkład najlepiej w moim przypadku wygląda zaaplikowany palcami, z pędzlem typu flat top nie tworzy dobrego duetu. 
Po 3 godzinach delikatnie błyszczy mi się nos ( ale jest to świetny wynik na mojej mieszanej cerze ), cała reszta twarzy trzymana jest w ryzach.

Zostawiam Was ze zdjęciami, kusi Was wypróbować ten podkład Catrice?

SKÓRA BEZ PODKŁADU 

NAŁOŻONY PODKŁAD ( mała różnica, słabe krycie)

EVELINE SOS REGENERUJĄCY KREM-MASKA DO RĄK I PAZNOKCI

Cześć. Na jednym ze spotkań blogerek otrzymałam krem - maskę do rąk marki Eveline, skończyłam swoje zapasy kremów, więc postanowiłam wypróbować właśnie ten.
Obietnic mamy sporo - nawilżenie, wygładzenie, odżywienie, uelastycznienie skóry dłoni.
Krem ma przywracać skórze miękkość i likwidować uczucie szorstkości. Ma wzmacniać nasze paznokcie, zmniejszając ich skłonność do rozdwajania i łamania się.
Zawiera oliwę z oliwek, BioOlejek arganowy, mocznik, glicerynę, kompleks witamin A,E,F.


Jeśli chcemy stosować go jako maskę nakładamy na 10 min grubszą warstwę i dla wzmocnienia  efektu bawełniane rękawiczki.
Pojemność: 100 ml.
Plastikowa tubka z zamknięciem na klik.


Konsystencja: 
krem jest bardzo tłusty, ciężko się wchłania, dłonie są bardzo natłuszczone.



MOJA OPINIA:

Nie cierpię kremów, które zostawiają tłustą powłokę na dłoniach i ciężko się wchłaniają.
Krem - maskę eveline stosowałam zarówno w ciągu dnia jak i na noc jak zaleca producent, efekty?
Bardzo mizerne, owszem dłonie są bardzo natłuszczone, wydaje się, że nawilżone, ale już następnego dnia odczuwam szorstkość, moje dłonie są suche.
Czytałam wiele różnych opinii, u jednych ten krem świetnie się sprawdza, u innych gorzej.
Ja Wam go nie polecam, nie robi nic, nie działa i wysusza.

Znacie ten krem?


ZUŻYCIA

Cześć. Co jakiś czas będę Wam pokazywała jakie produkty zużyłam, nie wiem czy uda się co miesiąc, myślę raczej, że będzie to co jakiś czas - kiedy uzbieram coś więcej.


APIS PŁYN MICELARNY  http://hutosia.blogspot.com/2015/11/apis-oczyszczajacy-pyn-micelarny.html , dobry płyn, jednak miał jedną wadę twarz się po nim kleiła

FITOMED TONIK NAWILŻAJĄCY  http://hutosia.blogspot.com/2015/11/fitomed-tonik-nawilzajacy.html ,ogromny ulubieniec, polecam - jeden z lepszych toników jakie stosowałam

PLUS DLA SKÓRY KREM POD OCZY  http://hutosia.blogspot.com/2015/12/cera-plus-solutions-krem-pod-oczy-30.html ,dobrze nawilża obszar pod oczami, ale dla bardzo wymagającej skóry się nie sprawdzi, na cienie pod oczami nie działa

PLUS DLA SKÓRY KREM DO SKÓRY ODWODNIONEJ  http://hutosia.blogspot.com/2015/10/cera-plus-solutions-krem-do-skory.html polecam, bardzo porządny - nawilżający krem do twarzy za niewielkie pieniądze



BINGOSPA SÓL DO STÓP Z BOROWINĄ  http://hutosia.blogspot.com/2015/06/bingospa-sol-do-stop-ze-skonnosciami-do.html ,jak wiecie bardzo lubię sole do stóp tej marki, ta wersja również mi się spodobała

DEOFEET NAWILŻAJĄCY KREM DO STÓP  http://hutosia.blogspot.com/2015/08/tresciwy-nawilzajacy-gesty-i-wydajny.html ,jest bardzo dobry, znakomicie radzi sobie ze zniszczonymi piętami, regeneruje, nawilża


EVELINE KREM - MASKA DO RĄK I PAZNOKCI - polecam, dobry produkt, ładnie nawilża dłonie, jeśli tylko nie przeszkadza Wam intensywny zapach wanilii warto spróbować

ZIAJA ZIMOWY KREM DO RĄK OCHRONNY - jak pisałam całkiem niedawno krem uwiódł mnie swoim zapachem, cała reszta nie wygląda za dobrze - nie jest to na pewno krem ochronny i do tego na zimę:(

VASELINE INTENSIVE CARE KREM DO RĄK - bardzo go polubiłam, recenzja tutaj http://hutosia.blogspot.com/2015/10/vaseline-recenzja-produktow.html


ISANA SÓL DO KĄPIELI FIOŁEK&KONICZYNA - polecam, jedna z moich ulubionych soli ( wersja zapachowa jak najbardziej mi odpowiada ), przyjemna kąpiel murowana:)

ISANA SÓL DO KĄPIELI KRYSTALICZNA ZIOŁA ALPEJSKIE - nie doczytałam, że jest to sól krystaliczna i moja wina, sól mi się nie spodobała, nie kupię jej ponownie


Nie ma tego za wiele, ale jest. Staram się zużywać regularnie produkty do samego końca.
W tym roku postanowiłam wrócić do projektu denko..
Wy również zbieracie puste opakowania czy może raczej już się w to nie bawicie?
Pozdrawiam:*

LA RIVE CUTE ZAPACH IDEALNY?

Cześć. Nie lubię inwestować pieniędzy w zapachy, moją perełkę znalazłam w Biedronce, a w zasadzie zażyczyłam ją sobie jako dodatek do świątecznego prezentu.
Woda perfumowana LA RIVE o nazwie CUTE podbiła moje serce.

Kartonowe opakowanie bardzo przypomina opakowanie zapachu Chloe - pudrowy róż ze złotymi elementami  i czarnym napisem.



Jeśli chodzi o sam flakon - buteleczkę jest zupełnie inna od Chloe, ale również mi się podoba.

Nuty zapachowe Cute:

nuta głowy: liczi, frezja, peonia

nuta serca: róża, magnolia, lilia

nuta bazy: ambra, drzewo cedrowe



Nuty Chloe:

nuta głowy: liczi, frezja, peonia 

nuta serca: róża, magnolia, lilia 

nuta bazy: ambra, drzewo cedrowe



Tak dobrze widzicie to te same nuty.




Zapach jest dość świeży, kwiatowy, niesamowicie ciepły i elegancki.
Średnio intensywny i delikatny, nie przytłaczający,  na ubraniach czuć go jeszcze przez kilka dni.

Jestem zakochana w tym zapachu, używam go każdego dnia, to tańszy odpowiednik Chloe, za 100 ml zapłacimy w Biedronce 13,99 zł, cena zachęca do wypróbowania.

Macie jakieś zamienniki droższych zapachów czy raczej kupujecie oryginały?

PODKŁAD RIMMEL LASTING FINISH 25

Cześć, zapraszam na recenzję podkładu marki Rimmel Lasting Finish 25 HR - posiada SPF 20.
To moja druga tubka, pierwszy podkład był w kolorze ciemniejszym ivory, teraz zakupiłam odcień light porcelain. Kupiłam go w sklepie internetowym za 18 zł.


Opakowanie to plastikowa tubka, nie radzę jednak stawiać jej pionowo, gdyż podkład jest dosyć rzadki i może wypłynąć za duża ilość.
Jeśli chodzi o informacje na opakowaniu mamy wypisane najważniejsze cechy podkładu i zapewnienia producenta.



Odcień 010 light porcelain na ręce nie wygląda jeszcze na różowy, za to niestety na twarzy dokładnie to widać.



Możecie zauważyć, że moja szyja jest żółta, a twarz różowa.
Niestety ten kolor jest dla mnie nieodpowiedni i zbyt różowy.
Ciężko trafić w mój odcień, poprzedni ivory był za ciemny.



Odcień staram się niwelować i nakładać na niego żółty puder lub mieszać z innym podkładem, ale nie bardzo to pomaga.

Pomijając fakt, że nie ma dla mnie odpowiedniego koloru to jestem bardzo zadowolona z właściwości podkładu. Bardzo dobrze kryje - choć może nie widać tego na zdjęciu przez źle dobrany kolor. Trzyma się na mojej mieszanej skórze, aż do wieczora. Nie podkreśla suchych skórek, nie robi efektu maski.
Twarz po jego nałożeniu wygląda ładnie, jest wygładzona i rzeczywiście pory są zminimalizowane, mamy jednolitą skórę.
Niestety bardzo często kiedy ściągam bluzkę przez głowę to niestety ją sobie brudzę, stąd więc wydaje mi się, że podkład łatwo się ściera i trzeba na takie rzeczy uważać. Najlepiej więc w ciągu dnia nie podpierać twarzy rękami, nie przebierać się :):)
Polecam ten podkład, jeśli traficie swój kolor to będziecie zadowolone.

Znacie ten podkład?

CASHMERE UTRWALAJĄCA BAZA POD CIENIE

Cześć, poniedziałek miło mnie zaskoczył - wygrałam rozdanie u Natalki z bloga http://www.jakpiekniebyckobieta.pl/ - jeśli jeszcze Jej nie znacie to wpadajcie, jest to jeden z lepszych blogów jakie znam.
Tyle tytułem wstępu, teraz chcę Wam przedstawić moje nowe odkrycie - absolutny hit Baza pod cienie marki Cashmere robi wszystko to co powinna. Jeśli jesteście zainteresowane zapraszam dalej.


Szklany słoiczek, pojemność to 7 gram.


Kolor - po otwarciu opakowania wydaje się dosyć ciemny, ale spokojnie na powiece wygląda zupełnie inaczej. Nie jest to baza kryjąca - taka, która zakryje Wam jakieś małe żyłki czy przebarwienia, nie wyrówna kolorytu powieki.
Jest to bardzo delikatna formuła - jedynie lekko rozświetli oko - ma w sobie delikatne, bardzo subtelne maleńkie drobinki, których prawie wcale nie widać.


Wystarczy mała ilość, jeśli przesadzicie i będziecie nakładać jej za dużo brzydko się zroluje.

Jak możecie zobaczyć poniżej kolor ze słoiczka nijak ma się do tego na dłoniach ( powiece ) - będzie więc idealny dla bledziochów.


Baza spełnia swoją rolę - cienie nie zbierają się w załamaniach ( mam b.tłuste powieki, korektory stosowane jako baza w ogóle się nie sprawdzały w tej roli, wszystko po godzinie się rolowało ).
Nie muszę się już martwić, że będę miała nieestetyczny makijaż oka, wszystko pozostaje na swoim miejscu do wieczora.
Produkt podbija kolor cieni.
Jestem bardzo zadowolona, że miałam okazję poznać bazę Cashmere, był to strzał w dziesiątkę.

Jeśli szukacie czegoś co ujarzmi Wasze tłuste powieki i sprawi, że makijaż utrzyma się na powiekach przez cały dzień wypróbujcie.

Stosujecie bazy pod cienie, czy jesteście szczęściarami i nie musicie? Pozdrawiam:*

KOREKTOR POD OCZY COLLECTION LASTING PERFECTION

Cześć, jak wiecie jeszcze w zeszłym roku skusiłam się na korektor COLLECTION LASTING PERFECTION w kolorze 1 fair. Był szeroko polecany przez wiele dziewczyn, miał być świetny jako korektor pod oczy i baza pod cienie. Charakterystyczne dla tego produktu miało być krycie i utrzymywanie - w nienagannym stanie ma trzymać się 16 godzin.



Korektor ma standardowy aplikator - wygodny pędzelek z gąbeczką na końcu.



Niestety wszystkie napisy z opakowania już się wytarły - to zdjęcie robiłam tuż po zakupie.
Kupiłam go na allegro za 27 zł plus wysyłka.

OPINIA:

Z korektorem się polubiłam, ładnie kryje cienie pod oczami, jedna cieniutka warstwa wystarczy do codziennego makijażu, jeśli ktoś chce w pełni zakryć cienie wystarczy zaaplikować kolejną warstwę.
Produkt nie wchodzi w załamania,  nie podkreśla drobnych zmarszczek, dobrze współgra z kremem pod oczy - nie waży się.
Jest dość gęsty, więc trzeba spieszyć się z aplikacją i szybko go przypudrować.

Nie sprawdził się kompletnie jako baza pod cienie - moje tłuste powieki tak mają - dopiero niedawno odkryłam bazę cashmere - ale o tym w innym poście.
Tak czy owak jest moim ulubieńcem, bo kiedy trzeba ukryć wszystko to spełnia swoją rolę, szkoda, że nie dostaniemy go stacjonarnie w Polsce.
Polecam go osobom, które szukają mocnego krycia i nie straszna im trochę cięższa formuła korektora, ale spokojnie - nałożony w odpowiedniej ilości krzywdy nie zrobi.

Gołe oko:


Z  jedną warstwą korektora:



Po całym dniu:


Na żywo efekt jest bardziej widoczny. 
Odnalazłyście swój idealny korektor pod oczy?

EKONOMICZNE, PRZEMYŚLANE ZAKUPY

Hej. Długo zastanawiałam się czy napisać tego posta, ale jednak postanowiłam zaryzykować.
Chciałabym poruszyć temat zakupów... ostatnio stałam się bardzo ekonomiczna, a moje zakupy przemyślane.. Zaczęłam przeliczać.. ile na godzinę w pracy, a ile co kosztuje np.dany kosmetyk, zaczęłam również myśleć czy potrzebuję tak dużej ilości.
Wiadomo jestem kobietą, uwielbiam testować nowości - ale czy nie wystarczy to co dostaję do testów.
Otaczający nas świat nie jest łatwy, wiele dziewczyn pokazuje markowe kosmetyki, ciuchy, akcesoria .. oczywiście nie mam w tym nic złego, dopóki nie staje się to receptą na szczęśliwe życie - mam drogie rzeczy jestem super.
Jestem ciekawa czy zastanawiacie się kiedy coś kupujecie, ile musicie na to pracować, albo Wasz mąż, czy przeliczacie czy raczej ulegacie pokusie i cena jest nieistotna. Nie mówię tu o kosmetykach czy rzeczach na które odkładamy, ale o takich które chcemy mieć, albo nam się tak wydaje i kupujemy często nie patrząc na cenę, ba czasem nawet na skład, bo przekonuje nas tak reklamowana na blogach czy yt marka lub produkt.
Nie mówię, że nigdy już nie skuszę się na nic drogiego, ale dobrze się nad tym zastanowię.
Jestem ciekawa jak to jest u Was pod tym względem?
Pozdrawiam ciepło:*

KAMILL KONCENTRAT KREMU DO RĄK 5% UREA

Cześć. Dziś przychodzę z produktem, który zrobił na mnie mieszane wrażenie, koncentrat kremu do rąk Kamill udało mi zakupić się w śmiesznej cenie 2 zł na promocji w markecie Auchan.


OPAKOWANIE:

Plastikowa tubka o pojemności 50 ml, idealna do torebki.


Produkt nie zawiera barwników, emulgatorów oraz jest bez olejów mineralnych.
Na 4 miejscu w składzie mocznik, a na 3 gliceryna, oprócz tego wyciąg z rumianku, bisabolol, olejek migdałowy, pantenol - który łagodzi podrażnienia.
Jego zadaniem jest łagodzenia napięcia w przypadku wysuszonej skóry rąk. 5% mocznik wiąże wilgoć aż do najgłębszych warstw naskórka. 


Konsystencja: 

dość gęsta, bogata 




OPINIA:

Koncentrat kremu do rąk stosowany na dłonie niestety nie wpisuje się w mój gust, ponieważ zostawia bardzo tłustą powłokę na dłoniach, mam nadzieję, że na zdjęciu poniżej uchwyciłam to jak dłonie się po nim świecą. Uwierzcie mi, że trzeba naprawdę wiele czasu, aby kosmetyk się wchłonął. Ja stawiam na kremy, które bardzo szybko się wchłaniają i nie zostawiają tłustej powłoki.
Same właściwości produktu są naprawdę dobre - sprawdzi się  w przypadku przesuszonej, podrażnionej skóry dłoni - czuć nawilżenie i ukojenie ( moje dłonie ostatnio są bardzo podrażnione ).
Jednak warstwa jaką zostawia na dłoniach spowodowała, że znalazłam dla niego inne zastosowanie i używam go zamiast kremu do stóp. W tej roli sprawdza się świetnie, nakładam na noc solidną warstwę, skarpetki i rano budzę się z miękką skórą stóp. 
Więc patrząc z tej strony warto było wydać  2 zł za świetne efekty na stopach.


To mój pierwszy produkt marki Kamill, możecie coś polecić z oferty ich produktów?