KSIĄŻKI

Ostatnio bardzo dużo czytam, postanowiłam nadrobić stracone lata i powrócić do tej przyjemności.
Od wydawnictwa IUVI otrzymałam trzy wybrane tytuły.
Jako, że jutro dzień dziecka jedną z pozycji jaką wybrałam jest książka Święty Jerzy I Legendarna Drużyna, dwie pozostałe to 52 zmiany Leo Babauta i Doceń Siebie Miranda Kerr.
Zapraszam Was na recenzję tych lektur.


Święty Jerzy i Legendarna Drużyna.
Książka w twardej, solidnej oprawie, na pewno spodoba się dzieciom, gdyż bardzo dużo w niej ilustracji, a mało tekstu.
Pozycja dla fanów FC Barcelony:) , myślę, że nie tylko tych małych.
28 stron wciągającej opowieści.

Tak wygląda początek i koniec książki, karykatury piłkarzy są fantastyczne.


I zaczyna się opowieść o strasznym smoku, który chciał zniszczyć futbol i Barcelonę...
Spokojnie wszystko kończy się dobrze. Zachęcam do przyjrzenia się tej pozycji, aktualnie w promocji za 14,92 zł.
 Do kupienia TU.



52 zmiany Leo Babauta.
Bardzo lubię książki motywacyjne, popychające do działania, małych zmian.
Taka właśnie jest ta pozycja, autor zachęca do stopniowego wprowadzania zmian, dlaczego, aż 52 ? 
W roku mamy 52 tygodnie, a więc jedna zmiana przypada na tydzień.
Ilość stron 184.


Każdej zmianie poświęconych jest kilka stron, ponad połowa zmian mi się spodobała, niestety niektóre w ogóle mnie nie przekonują, choć autor wyraźnie zaznacza, że mamy próbować wprowadzać te zmiany i dokonywać tylko tych, które wywołają radość.
Najgorsze to robić coś na siłę.
Tak więc jogę sobie daruję. 


To fajna, lekka książka dla osób, którym potrzeba przysłowiowego kopa, by coś zmienić.
Koszt 13,83 zł ( promocja ). 
Do kupienia TU.


Doceń siebie Miranda Kerr.
Ilość stron 264. Koszt 18,67 zł ( promocja ).
Kupicie ją TU.

Szczerze mówiąc ta pozycja mnie rozczarowała.
Miranda Kerr to jedna z najlepiej zarabiających modelek na świecie, książkę skierowała dla młodych dziewczyn, kobiet, którym chce uświadomić jak wiele zależy od wiary we własne siły.
Sama działa charytatywnie, jest mamą, prowadzi przedsiębiorstwo.


Pierwsza część spodobała mi się, jest typowa motywacyjna, Miranda kładzie nacisk na to jak ważne są zmiany, jak ruszyć do przodu, daje wskazówki, które stosowała u siebie.


Połowę książki stanowią afirmacje, złote myśli - jakoś kompletnie nie przykuło to mojej uwagi.

Mamy też zdjęcia z życia Mirandy , opowiada o swoim życiu, niepewności.


Podsumowując :

Najbardziej spodobała mi się książka dla dziecka i 52 zmiany Leo, Doceń Siebie to pozycja dla młodych dziewcząt.



PRODUKTY GODNE POLECENIA

Dziś o dwóch produktach, które mogę Wam polecić, są stosunkowo tanie, a naprawdę dobrej jakości.
Soraya delikatny płyn micelarny jest przeznaczony do wrażliwych oczu, mogą używać go osoby noszące soczewki kontaktowe. Idealnie spisze się przy cerze wrażliwej, nie podrażnia, nie powoduje szczypania ani zaczerwienienia.
Kobo matowy, brązujący puder w kamieniu, odcień sahara sand nadaje skórze odcień, naturalnej, zdrowej opalenizny, idealny do konturowania, modelowania twarzy i ciała.
Tyle od producentów, teraz kilka słów ode mnie.




Za 200 ml płynu zapłaciłam 9,99 zł. Spełnił one moje oczekiwania, dobrze zmywa makijaż ( nie używam wodoodpornych kosmetyków ) , nie podrażnia oczu, a do tego jest  dość wydajny. 
Jeśli  przypadkiem wpadnie do Waszego koszyka w markecie lub drogerii  nie będziecie żałować:)




Puder w kamieniu zakupiłam w promocji za 11,99 zł. Początkowo nie za bardzo się polubiliśmy, produkt trochę się pyli i nieumiejętnie nałożony robi plamy, choć nie wiem czy to dobre słowo przy takim delikatnym odcieniu.
Jednak przy odrobinie wprawy i dobrym pędzlu spokojnie się do niego przekonamy.
Kolor jest idealny, bardzo jasny, sprawdzi się do konturowania.
Trzyma się cały dzień, ładnie wygląda na jasnej karnacji.
Przy ciemniejszym typie może być za słabo widoczny, jednak jest jeszcze ciemniejszy odcień.
Warto spróbować, nie jest to drogi produkt, pojemność to 9g .

Znacie te produkty?

DENKO

Zapraszam na denko, tak jak zawsze u mnie mało produktów, ale wykończone do samego dna:)


Płatki LULA - świetne, nie rozwarstwiają się, firma ma tanie i dobre artykuły, dziś widziałam ich produkty w Auchan

BIELENDA kojący płyn micelarny - świetna nowość, idealnie zmywa makijaż, nie wysusza skóry, polecam

ISANA płatki - bardzo je lubiłam, choć niektóre dziewczyny mówiły, że się rozwarstwiają moje nic takiego nie robiły , konkurencja dla tych biedronkowych, za paczkę 120 sztuk zapłaciłam 1,20 zł


CATRICE All matt plus w odcieniu 010 light beige - lubiłam ten podkład, choć kolor nie koniecznie mój, tak czy owak warto spróbować

 LOREAL Perfect match korektor - nie kupię ponownie, wchodzi w załamania, wysusza skórę


LAMBRE krem do ciała - mocny, waniliowy zapach, szybko się wchłania, dobrze nawilża

EFEKTIMA masło do ciała olejek kokosowy & olejek jojoba - mimo, że zostawia na skórze czarne kropki to lubiłam je za zapach

DOVE krem do rąk masło shea i nuta wanilii - rewelacja, bardzo przyzwoity krem o ładnym zapachu

PERFECTA peeling do ciała pomarańcza i indyjska wanilia - mój absolutny must have, najlepszy drogeryjny peeling, drobnoziarnisty o pięknym zapachu, do tego tani 200 g to koszt ok.7 zł

NIVEA black & white antyperspirant w sprayu - po czasie zaczął mnie męczyć , wolę produkty w kulce, ten słabo chronił



IL SALONE MILANO  krem do włosów - całkiem fajny produkt , nie wrócę do niego, bo mam inne kosmetyki, miał bardzo przyjemny zapach

EVELINE sos peeling do rąk i maseczka - przyjemne produkty o ładnym zapachu, za niewielki koszt 2 złotych polecam zrobić swoim dłoniom takie Spa:)

Na spotkaniu blogerek otrzymałam  nawilżany papier toaletowy LULA - mogę go polecić, szczególnie jeśli macie dzieci, jest dobrze nasączony



Na koniec mój absolutny ulubieniec EVELINE zielona herbata luksusowy balsam nawilżająco - energetyzujący - genialna formuła, bardzo szybko się wchłania, nawilża, skóra staje się bardziej napięta, luksus za grosze...

Jestem ciekawa jak tam Wasze denka ? A może znacie produkty, które zużyłam?  Pozdrawiam!

LE PETIT MARSEILLAIS PIELĘGNUJĄCY OLEJEK DO MYCIA

Olejek arganowy i kwiat pomarańczy zamknięte w pielęgnującym olejku do mycia nie tylko oczyszczają skórę, ale również pielęgnują ją za sprawą kompozycji składników pochodzenia naturalnego. Skóra zostaje intensywnie odżywiona i jedwabiście miękka.


Butelka ma poręczny kształt, pojemność 250 ml. Koszt ok.12 zł.
Mamy wiele wersji zapachowych oprócz prezentowanej przeze mnie :
*orzech laskowy i mleczko pszczele
*balsam do mycia - masło arganowe, wosk pszczeli i olejek różany
*krem do mycia -  masło shea i akacja




Pierwsze co urzekło mnie w tym produkcie to zapach orientalny,zmysłowy. Połączenie  pomarańczy i olejku arganowego to coś co od razu podbiło moje serce. 
Zapach jest bardzo intensywny, po osuszeniu ciała ręcznikiem jest dalej wyczuwalny, cała łazienka przepięknie pachnie.
Olejek w kontakcie z wodą staje się kremowy, jego niewielka ilość wystarcza do umycia całego ciała. Dobrze się pieni, nie podrażnia skóry.
Jeśli chodzi o właściwości pielęgnujące nie zauważyłam takich, na pewno nie przesusza skóry, ale ja muszę użyć po nim balsamu.
Nie wiem czy przy wymagającej, przesuszonej skórze sobie poradzi.
Uwielbiam rytuał mycia ciała tym olejkiem głównie za zapach...
Jeśli lubicie ładne zapachy to polecam, ale jeśli szukacie olejku, po którym nie trzeba będzie nakładać balsamu to odradzam.

#ambasadrokalpm

JA, KOBIETA JAK POKOCHAĆ I ZROZUMIEĆ SWOJE CIAŁO

Książka o której dziś Wam opowiem od dawna znajdowała się na mojej wish liście, byłam jej bardzo ciekawa.
JA, KOBIETA Jak pokochać i zrozumieć swoje ciało Cameron Diaz oraz Sandra Bark to pozycja obowiązkowa  dla każdej kobiety nie ważne ile ma lat.


Książka jest bardzo ładnie wydana, ma twardą okładkę, w środku znajdziemy kilka zdjęć Cameron oraz kilka ilustracji obrazujących budowę naszego ciała.
Regularna cena to 49,90 zł - myślę, że warto ją kupić, ponieważ mamy ponad 250 stron wiedzy.. dla mnie ta książka to skarbnica wiedzy, mała encyklopedia ciała, ale nie tylko...

Sam wstęp jest bardzo dobrze przemyślany, autorka zachęca do nauki swojego ciała, do pełnej jego akceptacji, ale także do prowadzenia zdrowego trybu życia, który nie tylko wiąże się z aktywnością fizyczną, ale również z dietą - z tym co jemy. Każda z  nas pewnie słyszała zdanie jesteś tym co jesz.
Nie oszukujmy się w naszym zabieganym życiu nie każda osoba ma czas pochylić się i zastanowić nad tym co wkładamy do naszych ust.


Oprócz wstępu mamy 3 części podzielone na rozdziały.
Część pierwsza odżywianie, pokochaj głód.
W tym rozdziale zapadło mi w pamięć, że cukier nie jest substancją odżywczą, spożywanie w nadmiarze słodyczy,ale także sięganie po żywność typu fast food nie przyniesie nam korzyści.
Mamy opisane procesy trawienia.
Dodatkowo przypomnienie jak ważne jest picie wody, która znajduje się również w owocach.
Część druga kondycja, ciało chce być silne.
Tutaj nikogo nie zaskoczę, nacisk jest kładziony na ruch, każda kobieta powinna znaleźć odpowiednią aktywność fizyczną, niekoniecznie muszą to być treningi z Ewą Chodakowską:) , czasem wystarczy szybki marsz przez pół godzinki. Dotleniajmy się każdego dnia, a będziemy pełne energii.
Nie zapominajmy, że sen jest naszym sprzymierzeńcem, nasze ciało regeneruje się i odpoczywa...
Część trzecia umysł,  już rozumiesz.

Droga do akceptacji siebie i swojego ciała jest naprawdę prosta, wystarczy zmienić swoje nawyki, stopniowo je zmieniać, dokonywać prawidłowych wyborów, planować swoje posiłki oraz ruszyć tyłek z kanapy i wziąć życie w swoje ręce.


Na końcu mamy podsumowanie, teraz już naprawdę rozumiesz.


Nie spodziewałam się, aż tak wiele po tej książce. Nie dość, że jest skarbnicą wiedzy to jest jeszcze poradnikiem motywacyjnym. Lekturą, która przedstawia historię Cameron Diaz - osoby, która wbrew pozorom jest zwykłą kobietą, która kiedyś borykała się niską samooceną, złym nastrojem, nie obca jej była zła dieta i siedzenie na kanapie.
Książka jest niesamowicie wciągająca, napisana prostym językiem, bardzo przysptępna.
Dziękuję wydawnictwu IUVI za możliwość poznania tej fantastycznej pozycji.

Książka jest teraz w atrakcyjnej cenie 37,42 zł , aż 25 % taniej, KLIK.
Polecam.

ANTYPERSPIRANT GARNIER

Antyperspirant Garniera 48h z Mineralite - minerałem o właściwościach ultra-absorpcyjnych  ma zapewniać ochronę przed wilgocią, skóra ma oddychać.
Producent zapewnia, że produkt uchroni nas przed przykrym zapachem, wilgocią, podrażnieniami oraz zapobiegnie powstawaniu białych śladów oraz żółtych plam.



50 ml, za produkt zapłaciłam 8,99 zł.

Antyperspirant przypadł mi do gustu, kulka to moja ulubiona forma tego typu produktów. Jest dla mnie bardzo wygodna i chyba najbardziej skuteczna.
Pierwsze o czym wypada wspomnieć to cudowny, kwiatowy i delikatny zapach. Do końca dnia mam pewność, że przykry zapach mi nie straszny.
Jeśli chodzi o ochronę daje radę, nie zostawia białych śladów na ciemnych ubraniach, ale na białych potrafi zostawić żółte plamy - mam wrażenie, że zależy to od dnia.
Przy intensywnym dniu może sobie średnio poradzić.
Mimo to uważam, że jest warty uwagi dla kobiet średnio aktywnych jak ja, które nie prowadzą życia w biegu i nie uprawiają regularnie sportu, bo wtedy może być za słaby.
Mi taka ochrona wystarcza i jestem zadowolona:)

DWA ULUBIONE PRODUKTY

Pora na ulubieńców, wybrałam tylko dwa produkty.
Balsam ziołowy do ciała marki Fitomed odkryłam stosunkowo nie dawno, a balsam do ust w kredce Catrice towarzyszy mi już rok.


Niestety z kredki pościerały się wszystkie napisy, ale to jedyny minus jaki zauważyłam.
Odsyłam Was TU , zobaczycie jak wygląda na ustach.
 Catrice pure shine colour lip balm w kolorze don't think just pink to odcień delikatnie różowy, idealny na każdy dzień. Uwielbiam mokre wykończenie jakie daje, nasze usta ciągle wyglądają na nawilżone. Prosta aplikacja w formie kredki pozwala bez problemu re aplikować produkt w ciągu dnia.
Po roku jej używania widzę, że nie długo się skończy i muszę zakupić nową. Polecam Wam bardzo serdecznie ten produkt, będziecie zadowolone, jest wart tych 20 zł.

Lukrecja gładka balsam ziołowy do ciała Fitomed kosztuje  ok.11 zł 
za 250 ml - jest to produkt genialny. Robi wszystko to co powinien nawilża, wygładza i regeneruje. Używam go ja i mój synek. 
Ma delikatny, przyjemny zapach, jest bardzo wydajny i ma lekką konsystencję, która sprawia, że balsam od razu się wchłania.
Jestem zakochana w tym produkcie, do tego naturalny skład i niska cena czego chcieć więcej.
Mam ochotę poszerzyć swoją kolekcję produktów marki Fitomed, toniki są fenomenalne, balsam również podbił moje serce, czuję, że pora na krem do twarzy i płyn do kąpieli Kwiat lipy.

Zachęcam Was do wypróbowania obu kosmetyków, kredki używam od roku i ciągle jestem nią zachwycona, a balsam w takiej cenie może również stać się Waszym odkryciem i wybawieniem dla suchej skóry.



EFEKTIMA PUDROWO - MATUJĄCA MGIEŁKA W SPRAYU

Do testów otrzymałam nowość firmy Efektima pudrowo - matującą mgiełkę w sprayu.
Jest to produkt o tyle wyjątkowy, że ma dawać natychmiastowy efekt matu, rozszerzone pory mają stać się mniej widoczne, a cera ma być bardziej wygładzona i jak wcześniej wspomniałam matowa.
Powiem szczerze, że taki opis producenta sprawił, że byłam pewna iż produkt będzie strzałem w dziesiątkę przy mieszanej cerze. Czym prędzej rozpoczęłam testy...



Mgiełkę aplikujemy na twarz  odległości 20 - 30 cm przy zamkniętych oczach i ustach. Przed każdym użyciem intensywnym ruchem wstrząsamy tak, aby kulki mieszające zawarte w produkcie zostały wprowadzone w ruch. Mieszamy min.1 minutę, podkreślam minimum.
Dla mnie to troszkę uciążliwe, nie zawsze mi się chce.
100 ml mgiełki to koszt ok. 18 zł .
Dostępna TU.


Mgiełkę stosujemy przed nałożeniem makijażu lub po, spokojnie możemy też psikać na makijaż.
Jeśli chcecie nałożyć ją przed wykonaniem makijażu możecie być trochę rozczarowane, bo mgiełka zostawia specyficzny film na twarzy, a to skutkuje tym, że skóra się klei i dziwnie potem współpracuje z produktami do makijażu.
Zdecydowanie polecałabym stosować ją na zakończenie makijażu ( jako ostatni element ) - makijaż wygląda wtedy lepiej, choć nie jest to produkt, który ma go przedłużyć.
Widać  jednak , że wszystko się  ładnie scala i  twarz rzeczywiście jest bardziej zmatowiona.
Nie mogę jednak przyznać, że jest to efekt piorunujący, gdyż nie jest to całkowity mat, dalej widać, że skóra się błyszczy gdzieniegdzie.
Na rozszerzone pory mgiełka nie ma żadnego wpływu.
Skusicie się i zakupicie na próbę tą mgiełkę, czy też wolicie stosować inne rozwiązania np. bibułki matujące?

LE PETIT MARSEILLAIS ODŻYWCZY KREM DO RĄK

Kremy do rąk podobnie jak kremy pod oczy zużywam w błyskawicznym tempie. Zawsze mam tubkę kremu do rąk przy łóżku, na kanapie, w kuchni, nawet w torebce. Bardzo ważna jest dla mnie pielęgnacja dłoni... narażone na działanie detergentów nie mają łatwo, tym bardziej, że nie potrafię pracować w rękawiczkach i prace domowe wykonuję bez nich.

Le Petit Marseillais stworzył idealną kompozycję  - połączył trzy wyjątkowe składniki z Południa: masło Shea, które ma za zadanie nawilżać i odżywiać skórę dłoni, olejek arganowy, który ma wygładzać  oraz wspomagające ich działanie słodkie migdały.


Opakowanie to klasyczna plastikowa tubka o pojemności 75 ml. Nie ma żadnych problemów z wydobyciem kremu. Bardzo podoba mi się szata graficzna tego produktu.




 Konsystencja jest lekka, szybko się wchłania, ale zarazem jest bardzo bogata, treściwa.
Ten krem to prawdziwa odżywcza bomba, która świetnie odżywia i regeneruje nasze dłonie. Po aplikacji czuć ukojenie, nawilżenie oraz wygładzenie. Do tego wspaniały delikatny, otulający i nieco słodki zapach, który utrzymuje się na dłoniach powoduje, że z przyjemnością po niego sięgam.
Jest wydajny, już niewielka ilość wystarcza i możemy cieszyć się odpowiednio nawilżoną skórą.
Zauważyłam też, że od kiedy go używam nie robią mi się zadziory przy paznokciach.
Polecam wypróbować, krem skradł moje serce, dłonie są wdzięczne i odpłacają zadbanym wyglądem. Produkt spełnił wszystkie pokładane w nim oczekiwania.

Cena : kupicie go już od 10 zł, ponieważ często  jest w promocji.  Z dostępnością również nie ma problemu, krem dostaniecie np. w drogerii Rossmann.

#ambasadorkalpm


GOLDEN ROSE BB CREAM

Poszukiwania idealnego  kremu BB zaczęłam już kilka lat temu, niestety z mizernym skutkiem, aż do niedawna... Wydaje mi się, że znalazłam kosmetyk zasługujący na miano najlepszego :)
Krem BB marki Golden Rose kosztuje 29,90 zł, dostępny jest w kilku odcieniach, mój to 01 light, nie wpada w różowe tony, jest jasny.
Otrzymujemy go w kartonowym pudełku, z którego dowiadujemy się, że produkt posiada SPF 25 - będzie więc idealnym wyborem  na nadchodzące lato lub wiosenne dni  z pierwszymi promieniami słońca.


30 ml, ważny 12 miesięcy od otwarcia, made in Turkey. Nie zawiera oleju ani parabenów.



 Opakowanie to plastikowa tubka, do tej pory nie mam żadnych problemów z wydobyciem produktu i życzę sobie, aby do końca tak było.


Krem ma nadawać skórze zdrowy blask, wygładzać i wyrównywać koloryt. Zapewniać nawilżenie i tuszować niedoskonałości skóry.





 Na zdjęciu poniżej pokazuje Wam fragment mojej twarzy, tak prezentuje się krem BB niczym nie przypudrowany, twarz się błyszczy, zaczerwienienia nie zostały przykryte.


Krem należy stosować samodzielnie lub z kremem nawilżającym. Ja stosuję go solo, delikatnie wyrównuje koloryt skóry. Mam cerę mieszaną, w kierunku tłustym - możecie pomyśleć, po co mi krem BB przecież nie przykryje zaczerwienień i nie będzie wyglądał na twarzy matowo. Zgadzam się, ale miałam ochotę na coś lżejszego..  idealnego na cieplejsze dni.
Jestem zauroczona tym produktem, przypudrowany trzyma się do wieczora, nie robi efektu maski nawet, kiedy nałożymy dwie warstwy.
Przez cały dzień mamy wrażenie nawilżenia twarzy, jak po dobrym kremie.
Jest bardzo komfortowy w noszeniu, nie trzeba się obawiać, że się zroluje i zrobi nam ciastko.
Nie mogę jedynie zgodzić się z tym, że kryje niedoskonałości, bowiem z tym sobie nie radzi, ale w duecie z korektorem będziecie zadowolone z efektu. Pachnie dość mocno, zapach jednak nie drażni mojego nosa.
Podsumowując lubię ten produkt za to, że wyrównuje koloryt, trzyma się cały dzień, nie roluje, ładnie się wtapia i daje zdrowy, naturalny wygląd. Idealna opcja na letnie dni, jeśli potraficie zrezygnować z krycia i przerzucić się na coś lekkiego.

EFEKTIMA MASŁO DO CIAŁA

Uwielbiam testować nowości, jeszcze bardziej kuszą mnie te, których już samo opakowanie zapowiada ciekawy produkt. Masełko do ciała firmy  Efektima Coconut miracle z olejkiem kokosowym i olejkiem jojoba przypadło mi go gustu nie tylko ze względu na opakowanie.





Masełko jest cudowne - jego zapach jest delikatny, lekko kokosowy, absolutnie nie drażni nosa, właściwości nawilżające, pielęgnacyjne - są naprawdę dobre, skóra jest odżywiona, elastyczna i miękka w dotyku.
Kosmetyk bardzo szybko się wchłania i nie ma typowej, opornej, ciężkiej konsystencji masła , formuła jest tak dobrana, że masełko wchłania się niczym balsam.
Minusem, który zauważyłam jest fakt, że drobinki widoczne na zdjęciu zostają  na skórze, co przyznam trochę mnie drażni, ale przy takim działaniu mogę to przeżyć.
Miniaturka masła - 50 ml starczyła mi na bardzo krótko, ubolewam nad tym, bo kokosowa woń jest bliska mojemu sercu i już tęsknię za tym produktem.