LEE STAFFORD COCO LOCO - KOKOSOWY SZAMPON DO WŁOSÓW

Kiedy w moje ręce trafiła nowość - kokosowy szampon do włosów Lee Stafford pomyślałam, że będzie to produkt, w którym się zakocham, przecież ubóstwiam kokosowe kosmetyki do włosów.
Czy tak się stało, zapraszam dalej...


Szampon zamknięty w plastikowej tubie, która wygodnie leży w dłoniach.
Kokos kusi już od momentu zerknięcia na etykietę.
Pojemność 250 ml.
Wg producenta szampon ma nawilżać, wygładzać, dodawać blasku i miękkości naszym włosom.
Oczywiście mycie włosów ma umilać przyjemny zapach.
Składu nie wklejam, ale wierzcie mi na słowo, że nie ma się czym chwalić
 ( silne detergenty, nie brakuje PEG-ów)

Konsystencja:
szampon jest dość rzadki, ale nie spływa z dłoni

Zapach:
bardzo ładny, kokosowy


Działanie:
Zacznę od pozytywów jakie zauważyłam - faktycznie szampon bardzo ładnie pachnie i  dobrze się pieni.
Jest dość wydajny, nie potrzebuję wiele, by umyć włosy.
Nie plącze włosów, po umyciu są miękkie i miłe w dotyku.
Ma jednak poważne wady, które niestety go dyskwalifikują:
podrażnia skórę głowy, uczucie swędzenia murowane
może być sprawcą łupieżu przez swój agresywny skład
przetłuszcza włosy.
Przykro mi, ale nie jest to szampon, który mogę zarekomendować, liczyłam na lepsze efekty, a przede wszystkim na łagodniejszy skład ( entuzjazm opadł po zerknięciu na etykietę ).


Miałyście styczność z tym produktem ? 
Jakie są Wasze przemyślenia na jego temat ?
Pozdrawiam:*

NIVEA FRUITY SHINE CHERRY

Która z nas nie pamięta kultowych pomadek ochronnych Nivea ?
Tym razem (po latach przerwy) pokusiłam się na wersję wiśniową.


Pomadka sprawdzi się u osób, które lubią subtelne podkreślenie ust, 
gdyż nadaje im bardzo delikatny czerwony kolor.
Kupiłam ją, bo moje usta nie są w najlepszej kondycji,
 liczyłam na pielęgnację.
Produkt wypada całkiem dobrze - nawilża usta i sprawia, że są mięciutkie.
 Niestety działanie jest krótkotrwałe,
trzeba więc pamiętać o regularnym stosowaniu.
U mnie znika w ekspresowym tempie, 
ale pewnie to zasługa mocno przesuszonych ust.


Zapach jest fantastyczny, swoją drogą posmak również:)
Za pomadkę zapłaciłam coś około 8 zł,
 żeby było śmiesznie na drugi dzień 
spotkałam ją w sklepie za 5 zł 
 to się nazywa mieć szczęście, eh....

Następnym razem wybiorę wersję,
 która będzie barwiła usta na różowo :)
A Wy często powracacie do pomadek ochronnych Nivea ?
Pozdrawiam:*

UJĘDRNIAJĄCY OLEJEK DO CIAŁA EVELINE - JESTEM UZALEŻNIONA

Olejki do pielęgnacji ciała bardzo rzadko u mnie goszczą, co tu dużo ukrywać.. nie przepadam za tłustą warstwą jaką pozostawiają.
Kiedy otrzymałam olejek marki Eveline i to w dodatku ujędrniający olejek:) byłam pewna, że produktu użyję raz i powędruje w inne ręce.
Czy tak się stało ? Nie.. 


Produkt zawiera olejki:
Marula - redukuje cellulit
Abisyński - zapewnia głębokie nawilżenie skóry
Cytrynowy - rewitalizuje skórę
Argan -ujędrnia i uelastycznia naskórek
Pomarańczowy - zmniejsza widoczność rozstępów
Awokado- stymuluje mikrokrążenie w skórze, odżywia i regeneruje
Sojowy - nawilża
Grejpfrutowy - działa ujędrniająco


Opakowanie:
Plastikowa butelka z atomizerem. 
Pojemność 150 ml.
Prosta szata graficzna .
Cena ok. 21 - 22 zł.


Zapach:
bardzo przyjemny, cudne połączenie wszystkich olejków, niezwykle zmysłowy i relaksujący, idealny na chłodne dni.

Konsystencja :
 płynna, ale bardzo lekka, stworzona dla osób, które nie lubią długo czekać aż produkt się wchłonie.



Olejek pokochałam od pierwszego użycia.
Każdego wieczoru spryskuję nim skórę, następnie wykonuje masaż.
Forma sprayu bardzo mi odpowiada, jest szybko i wygodnie - tak jak lubię.
Konsystencja idealna, nie ma mowy o tłustej warstwie, moja skóra wypija cały olejek.
Zabiegowi towarzyszy piękny, delikatny zapach, który zostaje z nami na dłużej.

Działanie jest fenomenalne - skóra nawilżona i zdecydowanie bardziej napięta.
 Jeśli produkt będzie używany regularnie da efekty, nie liczcie, że pozbędziecie się rozstępów, bo tego
olejek nie uczyni, ale z całą pewnością będziecie cieszyć się ujędrnioną, zadbaną skórą.

Olejek to strzał w dziesiątkę, polecam każdej z Was.

RECENZJA - OLEJ Z NASION MALIN MOHANI

Swoją przygodę z olejami zaczęłam od oleju marki Fresh&Natural, potem przyszła kolej na Magic Rose od Evree,  aż w końcu przyszło mi używać oleju MOHANI z nasion malin, który testuję dzięki HELFY.


Opakowanie:
Buteleczka wykonana jest z ciemnego szkła, posiada pipetę, pojemność to 50 ml.


Zastosowanie :
olej ma bardzo szerokie spektrum działania, możemy stosować go na skórę twarzy, ciała, a nawet na włosy.
Zawiera wysoką zawartość odmładzających witamin i antyoksydantów, wyrówna koloryt naszej skóry, a także świetnie ją nawilży.
Świetnie sprawdzi się przy trądziku.


Zapach:
bardzo przyjemny, w moim odczuciu to malina przełamana orzechem.

Konsystencja : 
 jest to olej, więc jest nieco rzadka:) , wchłania się bardzo szybko, nie pozostawia tłustego filmu
 ( oczywiście kluczem jest jego odpowiednie dozowanie)



OPINIA:

Olej bardzo dobrze nawilża skórę, wbrew pozorom mimo nazwy jest bardzo lekki.
Podoba mi się, że nie zostawia żadnej nieprzyjemnej warstwy na skórze.
Świetnie zmiękcza i wygładza naskórek.
Moja cera jest bardziej napięta i promienna po przebudzeniu.
Olejek łagodzi podrażnienia, zauważyłam, że drobne wypryski goją się o wiele szybciej.

Pozostawiony na włosach również daje wspaniałe rezultaty.
Przede wszystkim sprawia, że są miękkie i dobrze się układają.

Olej kosztuje 27 zł i znajdziecie go TUTAJ KLIK, dodam tylko, że olej jest w 100% naturalny, nierafinowany, tłoczony na zimno. Nie zawiera żadnych sztucznych dodatków ani konserwantów.





BLUESKY GEL - HYBRYDY

Paznokcie nigdy nie były i raczej nie będą moją bajką.
Czasem wybiorę się do salonu, by były zadbane i miały ładny kolor, ale sama jakoś dużo przy nich nie majstruję, ograniczam się do minimum.
Dziś jednak zapraszam Was na krótki wpis dotyczący hybryd Bluesky Polska, zestaw otrzymałam na spotkaniu blogerek.



W skład zestawu, który otrzymałam wchodzi baza będąca topem - ta w czarnym opakowaniu i lakier hybrydowy.

Opakowania są bardzo solidnie wykonane.



Lakier, który sobie wybrałam ma bardzo delikatny jasnoróżowy kolor ( 80502 )
Znajdziecie go tutaj KLIK, kosztuje 29,99 zł.
Niestety jest prawie przezroczysty i na paznokciu widać tylko sam perłowy połysk, a nie różowy kolorek:(
Mimo nałożenia 3 warstw efekt taki sam.
Nie pokażę niestety jak wygląda na paznokciach.
Dlaczego?
 Niedawno miałam robione paznokcie żelowe,potem przeszłam na hybrydę, kolorek okazał się za delikatny i postawiłam na inny lakier.
Mogę tylko powiedzieć, że nie było żadnego kłopotu przy aplikacji, lakier wyposażony jest w odpowiedniej wielkości pędzelek.

Baza jest produktem godnym polecenia, wpływa na stan paznokci utwardzając je, a do tego przedłuża trwałość lakieru.
Obecną hybrydę mam już 2 tygodnie.

Myślę, że sama sobie jestem winna, bo wybrałam taki jasny kolorek.
Pewnie decydując się na inny odcień nie byłoby problemu i mogłabym pokazać lakier na paznokciach. 
Oglądając kolor na stronie wydawał się bardziej kryjący.
Być może kiedyś będę miała okazję wybrać inny odcień i pokazać go na blogu.

A Wy co macie aktualnie na paznokciach ?
Pozdrawiam ciepło:*







NATURALNY PUDER FELICEA nr 101 CHŁODNY PIASEK

Pierwszą polską marką kolorowych kosmetyków naturalnych jest Felicea.
Nie jest to moje pierwsze spotkanie z marką, wcześniej testowałam fenomenalną kredkę do brwi, a także konturówkę do ust.
Teraz przyszła pora na naturalny puder w odcieniu nr 101 ( chłodny piasek ) - jest to produkt nie testowany na zwierzętach, bez parabenów, wegański i bezglutenowy. 
Zawiera same naturalne i mineralne składniki.

Producent pisze:
Dzięki zastosowaniu kaolinu, krzemionki i ekstraktu z bambusa doskonale wchłania sebum i posiada właściwości matujące.
Rozprasza światło, w efekcie czego optycznie zmniejsza zmarszczki i drobne defekty skóry, daje efekt soft focus.
 Oprócz działania wygładzająco-matującego posiada także właściwości pielęgnujące skórę, działa antybakteryjnie, łagodząco, wspomaga gojenie i reguluje aktywność gruczołów łojowych. 


Puder zamknięty w plastikowym opakowaniu z lusterkiem.
Szata graficzna bardzo minimalistyczna, rzeczywiście już po wyglądzie możemy podejrzewać, że produkt jest naturalny.
W środku nie znajdziemy gąbeczki, dla mnie to akurat plus, bo nie korzystam z takich rozwiązań, wolę nakładać puder pędzlem.

Odcień jest chłodny ( do wyboru jest jeszcze ciepły nr 102  ), konsystencja bardzo dobrze zmielona, jedwabista.
Puder sprawdza się świetnie, daje naturalny efekt, nie ma ciastka na twarzy co sobie cenię, bo nie lubię maski.
Jedynym małym minusem, który dostrzegam jest pylenie, ale da się to wybaczyć za tak fantastyczny produkt.
Uważam, że puder dobrze matuje skórę i rzeczywiście daje efekt zdrowej, ładnej cery.


Polecam ten kosmetyk fankom kosmetyków naturalnych, ale także tym osobom, które poszukują dobrego pudru.
Koszt to 39 zł.

Odsyłam Was na stronę marki Felicea .

Pozdrawiam:*

CHRIS COSMETICS PALETA CIENI PURPLE RAIN

Na ostatnim spotkaniu blogerek, w moje ręce wpadła paletka Purple Rain od Chris Cosmetics.
W paletce królują odcienie fioletu, różu, nie zabraknie też klasycznego brązu i cienia bazowego.
Jeśli szukacie małej, zgrabnej i dobrej jakościowo paletki czytajcie dalej.


Paleta profesjonalnych cieni do powiek z lusterkiem Perfect Harmony Palette E style bardzo mi się spodobała.
Już po pierwszym użyciu stwierdziłam, że cienie mają mocną pigmentację i możemy wyczarować nimi piękne makijaże oka.
Największym zaskoczeniem był brak pylenia, nakładając cienie absolutnie nie muszę się martwić czy coś się osypie.
Nie spodziewałam się tak wysokiej jakości...

Opakowanie wykonane jest z plastiku. W środku znajdziemy lusterko.
Koszt paletki to 42,90 zł ( w przeliczeniu jak za 5 dobrych jakościowo cieni nie wychodzi drogo, choć wiadomo co kto lubi - za tą cenę kupimy już paletki z większą ilością cieni jak np. czekoladki MUR )


Cienie bardzo dobrze się utrzymują, są na moich powiekach aż do wieczora w nienaruszonym stanie.
Nie zbierają się w załamaniach, nie blakną, rewelacja...



Jak Wam się podoba ?

IWOSTIN SENSITIA KREM DO TWARZY

Krem do twarzy, który mieści w sobie aż 3 kremy ? Tak to możliwe, krem nawilżający Iwostin Sensitia w wydaniu o pojemności 150 ml.
Produkt przeznaczony dla skóry wrażliwej, skłonnej do podrażnień, alergicznej.
Zapakowany w kartonik z prostą szatą graficzną, z przodu wypisane są najważniejsze składniki aktywne : hialuronian sodu, olej z pestek winogron i witamina E.


Po odpakowaniu naszym oczom ukazuję się sporych rozmiarów tubka.
Bardzo lubię takie rozwiązania, są o wiele bardziej higieniczne od kosmetyków zamkniętych w słoiczkach, gdzie musimy grzebać palcem. 



 Plusy i minusy kremu.
Zacznijmy od zalet:
- bardzo lekka i szybko wchłaniająca się formuła
- brak podrażnień
- brak zapachu ( moim zdaniem to zaleta )
- brak tłustej powłoki 
- miękka i elastyczna skóra
- dobre nawilżenie 
- wydajność
- atrakcyjna cena ( w promocji krem kupimy już od 30 zł )
- nie roluje się, stworzony pod makijaż

Minusy:
- parafina na 2 miejscu w składzie ( o dziwo krem nie spowodował wysypu nieprzyjaciół )



Jak widzicie polubiłam się z tym kremem, stosuję go pod makijaż, bo jest bardzo lekki i nie pozostawia tłustej warstwy.
Na noc łączę go z olejkiem malinowym, by jeszcze bardziej nawilżyć skórę.

Znacie produkty marki Iwostin ?
Co polecacie ?