BIOXSINE ZIOŁOWY SZAMPON

Witajcie jeszcze w starym roku :)
Na ostatni dzień 2016 r. zostawiłam sobie recenzję
 popularnego ziołowego szamponu BIOXSINE DermaGen.
Posiadam wersję do włosów farbowanych.
Szampon ma nie tylko działać przeciw wypadaniu włosów, 
ale także pielęgnować, wzmacniać i chronić nasze włosy.
Ma dodawać im objętości, odporności,
 grubości i połysku poprzez wnikanie w osłabione cebulki.

Szampon zapakowany jest w czarny kartonik
na którym mamy dokładnie wyszczególnione wszystkie informacje.
Sama buteleczka wykonana jest z plastiku.
Zawsze stawiam ją do góry dnem,
 by uniknąć kłopotów związanych z wydobyciem produktu.
Pojemność to 300 ml.


Nie będę oryginalna jeśli powiem, 
że szampon swoją barwą przypomina piwo.
Na szczęście piwem nie pachnie:)
Zapach jest słodki, a zarazem ziołowy.
Nie mogę wypowiedzieć się na temat wydajności,
 bo nie szczędzę go sobie.


Szampon mnie nie rozczarował,
 ale też nie oczarował swoim działaniem.
Dobrze oczyszcza włosy, sprawia,
 że całkiem dobrze się układają, 
nie podrażnia skóry głowy.
Jednak mimo regularnego stosowania
 nie zobaczyłam poprawy związanej z wypadaniem włosów.

Każda z nas ma świadomość,
 że włosy wypadają z różnych przyczyn
 i tak naprawdę bez wzmocnienia od wewnątrz
 ( polecam biotebal )
 żaden szampon nie rozwiąże tego problemu.
Ten produkt nie zaszkodził moim włosom,
 ale też gruntownie nie polepszył ich kondycji.


Korzystając z okazji życzę Wam wspaniałego 2017 roku:)


INDIGO NAILS RECENZJE

Dziś pora na recenzję czterech produktów marki INDIGO.
Wśród nich znajduje się baza, top, lakier do paznokci i oliwka do skórek.
Wszystko prezentuje się bardzo gustownie, buteleczki są szklane i solidne.



Baza w opakowaniu wydaje się być lekko różowawa, jednak na płytce tego zupełnie nie widać.
Ma fajną konsystencję, aplikuje się ją łatwo i szybko, nie zalewa skórek.



Lakier w kolorze czerwieni o nazwie Bloody Mary.
Pomalowałam nim raz paznokcie i poszedł dalej w ręce mojej Mamy.
Niestety w lakierach tej marki nie odpowiadają mi pędzelki, ciężko się nimi maluje.
Choć pewnie jest to zależne od umiejętności , jak wiecie moje są kiepskie:)
Sam kolor jest bardzo ładny i ma dobre krycie, dwie warstwy wystarczą do osiągnięcia pełnego krycia.
Jeśli chodzi o trwałość, u Mamy trzyma się ok.4 dni.





Top coat sprawdził się bardzo dobrze, polubiłam go za to, że nadaje błysku i lakier prezentuje się świetnie.


Oliwka do skórek posiada pipetę, która fajnie dozuje produkt.
Rzeczywiście sprawia, że skórki są miękkie.
Spełnia swoje zadanie, a do tego ślicznie pachnie.
Polecam ten produkt do codziennej pielęgnacji.


Jeśli jesteście zainteresowane szerszym poznaniem produktów, 
zapraszam Was tutaj KLIK.

Jestem zadowolona z produktów tej marki.
Szczególnie polecam bazę i oliwkę.
Pozdrawiam serdecznie:*

MGIEŁKA DO CIAŁA WHITE SWAN BODY MIST - EXOTIC MANGO

Dzięki spotkaniu blogerek, w którym brałam udział 
miałam okazję poznać mgiełkę do ciała o zapachu mango.
Wcześniej widziałam te mgiełki w Biedronce,
 za 200 ml trzeba było zapłacić około 15 złotych.
Ucieszyłam się, że trafiła mi się taka egzotyczna wersja 
spośród wielu wariantów do wyboru.

Sama buteleczka prezentuje się ładnie
 i wygląda dość solidnie.
Na pierwszym miejscu w składzie mamy alkohol.


MOJA OPINIA:
Zacznę od najważniejszego, czyli zapachu. 
Mgiełka ma bardzo słodki zapach,
 rzeczywiście niemal od razu wyczuć możemy mango.
Zalecam jedno psiknięcie, bo jest naprawdę słodko:)
Myślę, że dla amatorek słodkich, owocowych zapachów będzie idealna.
Jej wydajność oceniam na bardzo dobrą.
Trwałość jest kolejną zaletą, podobnie jak cena.
 Za takie pieniążki otrzymujemy dość fajny produkt.
Trzeba tylko zastanowić się na jaki zapach postawić, 
wybierać możecie od typowo słodkich
 owocowych czy też kwiatowych po orzeźwiającą zieloną herbatę.

Pozdrawiam Was serdecznie:*

NOWOŚCI KOSMETYCZNE

Ostatnio w moje ręce trafiło kilka nowości kosmetycznych.
Pierwszą z nich są nowe wody kwiatowe DAGMAR  od ŚWIT PHARMA.
Ten kto śledzi mnie na instagramie widział pewnie jak pięknie przyszły spakowane.


Dostałam trzy warianty, każda woda ma pojemność 50 ml.
Przyznam, że opakowania mają bardzo ładne, flakony też niczego sobie.


Jakie są pierwsze wrażenia?
Wody są delikatne, kwiatowe.
Niestety dla mnie zapachy są za proste, nie urzekły mnie i pewnie powędrują dalej do rodzinki.
Do tego wszystkiego trwałość jest bardzo kiepska.
Szkoda, bo dobrze się zapowiadały.



Kolejną nowością były dwie maski od EFEKTIMA.
Maska - skarpeta do stóp PEDI -SPA i maska rękawica do dłoni MANI - SPA.
Najbardziej przeszkadzał mi zapach obu masek.
Działanie było przeciętne, odrobinę bardziej przekonała mnie maska do dłoni.


Podkład Catrice udało mi się wreszcie dorwać w jednej z internetowych drogerii.
Póki co nie będę zdradzać jak się sprawdza, oczekujcie recenzji.



Ciekawa jestem czy znacie produkty, które pokazałam.
Koniecznie piszcie jakie macie zdanie na ich temat.
Pozdrawiam Was serdecznie:*

LAVERA CIENIE DO POWIEK

Grudzień w tym roku to dla mnie szczególnie intensywny miesiąc.
Niestety odbija się to na blogu.
Tymczasem  zapraszam Was na post o wegańskich cieniach do powiek marki Lavera.
Otrzymałam jeden pojedynczy cień i małą paletkę.


Błyszczący cień do powiek Precious Gold 01 ( szlachetne złoto ).
Pojemność 1.5 g.
Cena ok.42 zł.
Cień możemy stosować zarówno na sucho jak i mokro.


Pigmentacja pozostawia wiele do życzenia, 
niestety nie jest to swatch wykonany za pierwszym pociągnięciem.
Kolor na dłoni rzeczywiście może się podobać,
 wygląda subtelnie i ładnie się mieni, nie ma w sobie żadnych nachalnych drobin.
Niestety nie jest to mój kolor, na powiece wpada w rudawe tony
 i nie wygląda już tak ładnie.
Mogę tylko dodać, że zarówno aplikowany na mokro i sucho
 daje bardzo wyrazisty kolor na powiece, 
więc nie dajcie się zwieść pozorom.
Myślałam, że na oku również będzie miał słabą pigmentację, 
jednak jest odwrotnie.
Zaznaczam, że zawsze używam bazy
 obojętnie jakie cienie nakładam.
Cień nie blaknie i utrzymuje się w nienaruszonym stanie do wieczora.
Nie jest zły , ale dla mnie za intensywny, wolę delikatne barwy.

Lavera poczwórne cienie do powiek
 MULTI PURPOSE BOX Irresistible Glam


Paletka nie posiada lusterka.
Opakowanie jest solidne  i zajmuje mało miejsca w kosmetyczce.
W zestawie znajdziemy kremowy rozświetlacz, 
mineralny ( trwały ) cień do powiek i dwa cienie wypiekane
 z metalicznym wykończeniem.
Również nie ma mowy o chamskich drobinach,efekt bardzo delikatny.


Pigmentacja do najlepszych nie należy.
Kolory nie podbiły mojego serca, dodatkowo na sucho ciężko się z nimi pracuje.
Na powiece wypadają bardzo blado i co gorsza zanikają w ciągu dnia:(
Uważam, że paletka kosztuje całkiem sporo ( z tego co się orientuje ok. 52 zł ) 
i niestety moim skromnym zdaniem nie jest warta takich pieniążków.


Z tych dwóch produktów lepiej wypada pojedynczy cień.
 Na pewno ma lepszą trwałość i pigmentację.


A Wy co sądzicie o wyżej przedstawionych cieniach ?
Warte czy nie warte swojej ceny ?

W poście wyraziłam tylko i wyłącznie moje zdanie.
Fakt, że otrzymałam produkt za darmo
 nie wpłynął na moją opinię.
Pozdrawiam:*

RÓŻANY PŁYN MICELARNY EVREE

Markę Evree polubiłam za krem do twarzy MAGIC ROSE, olejek i tonik z tej samej linii.
Sięgając po płyn micelarny miałam niemal pewność, że wybór będzie zadowalający...
Mówiąc krótko - produkt całkowicie mnie rozczarował, jeśli macie ochotę przeczytać dlaczego zapraszam Was dalej:)


Opakowanie:
plastikowa butelka zamykana na klik, niestety zamknięcie nie wytrzymało próby czasu i już odpadło:)

Zapach:
rzeczywiście różany, jednak dla mnie zbyt intensywny, znacznie bardziej wyczuwalny niż w kremie do twarzy czy też toniku

Cena:
chyba troszkę wygórowana
za 300 ml zapłaciłam 15 zł

Skład:
niby ma być dobrze jak na markę Evree przystało, ale jakoś długo....


Działanie:
Płyn okazał się totalną porażką. Przede wszystkim bardzo słabo radzi sobie ze zmywaniem makijażu.
Nie wiem ile trzeba zużyć wacików, aby wreszcie naszym oczom ukazał się biały wacik bez zanieczyszczeń. Próbowałam i nic..Dobrze, że zmywam makijaż w kilku etapach, bo inaczej byłabym niedoczyszczona:(
Jeśli przypadkiem dostanie się do oka wywołuje podrażnienie, oczy szczypią niemiłosiernie.
Sam tusz zmywa słabo, nie ważne ile będziemy trzymać i dociskać wacik i tak wszystkiego nie ściągnie.
Do tego ten mocny, różany zapach - jestem na nie.
Dla mnie to zdecydowanie za drogi i kiepski produkt...

Miałyście ten płyn ? Jak sprawdził się u Was?
Pozdrawiam:*