ZOEVA  THE BASIC MOMENT EYESHADOW PALETTE PIERWSZE WRAŻENIE

ZOEVA THE BASIC MOMENT EYESHADOW PALETTE PIERWSZE WRAŻENIE

Paletka cieni marki Zoeva marzyła mi się od dawna, ale po tym jak Minti Shop podniósł ceny było mi zwyczajnie żal wydać 90 zł. Urodziny to jednak inna bajka, tak więc w końcu nadszedł ten dzień i zażyczyłam sobie w prezencie paletkę Basic Moment.


Paletka zawiera 10 cieni, każdy po 1,5 gr.
Opakowanie jest solidne, dosyć lekkie z magnesem.
5 kolorów to maty, reszta to kolory z błyskiem.


MATY:
MAKE IT LAST jasny, beżowy cień, idealny pod łuk brwiowy i jako odcień bazowy na całą powiekę, dobrze napigmentowany
HERE TO STAY jasny brąz, bardzo ładny, dobra pigmentacja
NEVER ENDING klasyczny, uniwersalny brąz, najczęściej używam go w załamaniu, dobra pigmentacja 
NEW ERA ciemniejszy brąz, świetnie napigmentowany
EVER najciemniejszy z brązów, super pigmentacja


Z BŁYSKIEM:
YET TO COME  idealny do rozświetlenia kącika, super pigmentacja
LIQUID CLOCK  beż przełamany różem, u mnie bardzo słabo widoczny na powiece
UNFINISHED piękne złotko,  ale jakoś nie mój odcień, pigmentacja rewelacja
WAITING miedziany odcień, mój ulubieniec z całej paletki, idealny na całą powiekę
NOSTALGIC szaro-grafitowy kolor, nie podoba mi się na powiece



MOJA OPINIA:
Paletka nadaje się idealnie do wykonania dziennego, lekkiego makijażu. Sprawdzi się również na wieczór, a to za sprawą kilku ciemniejszych odcieni. Jest bardzo uniwersalna jeśli chodzi o kolory, pięknie podkreśli kobiecą urodę. Niemniej jednak dostrzegam kilka wad tych cieni i o nich Wam opowiem. Przed aplikacją cienia na powiekę zawsze strzepuję nadmiar cienia z pędzelka. Zoeva pyli się:) Za każdym razem używam bazy pod cienie, jakie było moje zdziwienie, kiedy po dwóch godzinach cienie zebrały się w załamaniu, straciły na intensywności i nieładnie zlały się w jedną plamę.
Koleżanka poradziła mi zmianę bazy, tak też uczyniłam, niestety u mnie cienie te długo nie wytrzymują na powiece. W przeciwieństwie do cieni Makeup Revolution, które trwają na moich powiekach cały dzień. 

Nie mogę więc powiedzieć, że pokochałam te cienie i chcę więcej. Paletka spełniła me oczekiwania jeśli chodzi o kolory, ale cała reszta mi nie pasuje... Na razie nie rozumiem fenomenu tych cieni, będę oczywiście dalej wykonywała makijaż tą paletą i testowała. Pierwsze moje wrażenie jest takie sobie - szału nie robi.

Macie jakąś paletkę Zoevy w swoich zbiorach?
Pozdrawiam:*

BLOGI, KTÓRE POLECAM

Na moim blogu znajdziecie listę blogów, które regularnie czytam, wszystkie są warte uwagi, ale dziś chciałabym wyróżnić te, które odwiedzam najczęściej. Piszcie w komentarzach czy znacie te blogi, a jeśli jeszcze ich nie znacie to koniecznie zajrzyjcie.

Blog, który jest skarbnicą wiedzy Życiowy poradnik bezradnik 
Nie znajdziecie tam samego lukru, jak coś się nie sprawdza to recenzja jest odpowiednia. Cenię sobie szczerość, ogrom treści i regularność w blogowaniu u Alicji. Śmieję się, że przed zakupami zawsze zaglądam do Alicji:)

Piękno i pasja okiem Renaty - prowadzi go Renia
Blog niesamowicie się rozwija, coraz lepsze zdjęcia, krótkie, ale treściwe recenzje.
Wpisy dotyczą produktów nie tylko kosmetycznych, każdy znajdzie coś dla siebie.

Do połowy pełna... - Karolina to prawdziwa mistrzyni zarówno jeśli chodzi o zdjęcia jak i formę przekazywania treści. Wszystko jest dopięte na ostatni guzik:). Czytając można się wciągnąć, a posty makijażowe cieszą się dużą popularnością.

Jeszcze raz polecam Wam te blogi, dziewczyny mają potencjał, z nimi nie będziecie się nudzić:)


AVON FOOT WORKS NAWILŻAJĄCY KREM DO STÓP Z WYCIĄGIEM Z ORZECHÓW KOKOSOWYCH

AVON FOOT WORKS NAWILŻAJĄCY KREM DO STÓP Z WYCIĄGIEM Z ORZECHÓW KOKOSOWYCH

W zeszłym miesiącu przypomniało mi się, że nie posiadam kremu do stóp... 
W katalogu Avon zobaczyłam nawilżający krem do stóp z wyciągiem z orzechów kokosowych. Piękna, wakacyjna szata graficzna - palmy, stopa i jeszcze ten kokos:) 


75 ml, cena 4,99 zł

Moja opinia:
Krem w moim odczuciu to kompletny bubelek. Gdyby w katalogach umieszczano skład kosmetyków z pewnością bym go nie kupiła. Na 2 miejscu w składzie alcohol denat, który może powodować przesuszenia. Kokos owszem jest, ale na końcu listy. Moje stopy po tym kremie wyglądają gorzej niż przed, skóra jest wysuszona na wiór.
 Jeszcze jedna istotna sprawa, producent nazywa ten produkt kremem, to chyba jakieś nieporozumienie. Konsystencja jest bardzo rzadka, lejąca, zresztą same spójrzcie z kremem ma to niewiele wspólnego.


Ładna szata graficzna to nie wszystko, najważniejsza jest zawartość - tu jest wyjątkowo kiepsko, niestety.

Stosujecie kremy do stóp Avon?
WODA PERFUMOWANA RARE PEARLS AVON

WODA PERFUMOWANA RARE PEARLS AVON

Nigdy nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że dobry zapach musi kosztować swoje. Aktualnie mamy tyle firm, tyle zapachów, że jest w czym wybierać i szukać perełek. Zawsze lubiłam zapachy od Avon, z trwałością bywało różnie, ale zapachy były naprawdę piękne. Dziś kilka słów o wodzie perfumowanej Rare Pearls.


Flakon o pojemności 50 ml, zapłaciłam za niego 29,90 zł.
Zapach zamknięty w szklanej buteleczce, prosta szata graficzna.

Kategoria: kwiatowa
Główne nuty zapachowe: magnolia, drzewo różane, drzewo sandałowe
Nuty głowy: aldehyd, drzewo różane, soczysta zieleń
Nuty serca: magnolia, śliwka, pieprz Matico
Nuty bazy: piżmo, drzewo sandałowe, paczula

Rare Pearls to woda perfumowana o bardzo wyrazistym zapachu, dość intensywna, a zarazem subtelna i delikatna. Nie jest to woń, która przyprawi o ból głowy. Na ciele utrzymuje się kilka godzin, na ubraniach spokojnie wyczuwalna jest przez kilka dni. Zapach jest elegancki, ale nadaje się do noszenia na co dzień.  Z powodzeniem sprawdzi się również na wieczór, jest romantyczny, otulający i zmysłowy. Jestem zakochana w tym zapachu i mogę go polecić.

Znacie tę wodę perfumowaną?
Lubicie zapachy od Avon?
Pozdrawiam
SENSIQUE BRONZING POWDER

SENSIQUE BRONZING POWDER

Puder brązujący to kosmetyk niezbędny w mojej kosmetyczce. Mogę zrezygnować z różu, ale nigdy nie z produktu, który wymodeluje moją twarz, pozwoli uzyskać efekt opalenizny i zdrowy kolor skóry. 

SENSIQUE BRONZING POWDER Kolor 103 Ultra Bronze
Formuła z olejkami jojoba oraz aloe vera. Idealny do korygowania makijażu i konturowania twarzy.


Plastikowe opakowanie, który wytrzymało próbę czasu i do dziś świetnie mi służy. 
12 g cena 7,99 zł, często w promocji za 5 zł, dostępny w Naturze.


Bronzer jest matowy, posiada piękny dość chłodny odcień, który sprawdzi się u bladolicych.
Dobrze się go nakłada, nie pyli się i nie kruszy. Trwałość jest imponująca, w nienaruszonym stanie wytrzymuje do wieczora. Pigmentacja jest świetna, za takie pieniądze nic tylko brać i testować.
Serdecznie Wam polecam:*

Znacie ten produkt?
Pozdrawiam:*

SELFIE PROJECT MATUJĄCY PUDER ANTYBAKTERYJNY #4everMatt

SELFIE PROJECT MATUJĄCY PUDER ANTYBAKTERYJNY #4everMatt

Witam!
Dziś zaprezentuję Wam puder, który ostatnio stosuję i sprawdza się bardzo dobrze.
Matujący puder antybakteryjny Selfie Project maskuje niedoskonałości i nadaje skórze matowy, naturalny wygląd. Zawarty w pudrze cynk działa antybakteryjnie i gojąco. Witamina E zwalcza wolne rodniki. Wyciąg z Green Bamboo reguluje wydzielanie sebum i matuje skórę. FotoCzułe Pigmenty upiększają skórę, zapewniając efekt Glamour - błyskawiczny optyczny efekt doskonałej, gładkiej cery.



Plastikowe, praktyczne opakowanie, a w nim 9 gram produktu. 
Mój odcień to naturalny.


Obietnic producenta całe mnóstwo, a jak jest w rzeczywistości?
Puder jest dobrze zmielony, niewidoczny na twarzy. Co do działania antybakteryjnego nie będę się wypowiadać, bo choć używam go już od dłuższego czasu nie zauważyłam takich właściwości.
W moim przypadku produkt sprawdza się świetnie -  nie zapycha, nie powoduje wysypu niedoskonałości.
Dobrze matuje, twarz nie świeci się przez kilka godzin ( przy mieszanej cerze to niezły wynik ). Odcień jest trafiony, wyjątkowo jasny, u mnie nie zmienia koloru podkładu.
Nie robiłam sobie wielkich nadziei, ale muszę przyznać, że puder jest całkiem fajny, biorąc pod uwagę jego cenę, czyli 12,99 zł ( Rossmann ) zaliczam go do kosmetyków wartych uwagi.

Znacie kosmetyki Selfie Project ?

ORGANIC SHOP ŻEL POD PRYSZNIC LAWENDA

ORGANIC SHOP ŻEL POD PRYSZNIC LAWENDA

Cześć!
Od jakiegoś czasu w Tesco dostępne są kosmetyki Organic Shop, tym razem z asortymentu wybrałam żel pod prysznic o zapachu lawendy. Choć zapach ten nie jest mi szczególnie bliski postanowiłam zaryzykować, co z tego wyszło dowiecie się dalej...


Relaksujący żel pod prysznic zainspirowany lawendą z Prowansji. Organiczny olejek lawendowy uspokoi twoje zmysły i odpręży ciało, napełniając cię uczuciem komfortu. Organiczny ekstrakt z irysa nawilży i odżywi skórę sprawiając, że stanie się gładka i jedwabista. Witamina E poprawi koloryt skóry. Nie zawiera SLS, parabenów i silikonów.

Żel znajduje się w plastikowej butelce o pojemności 280 ml. Mamy tutaj pompkę, co bardzo ułatwia dozowanie produktu. Konsystencja żelu jest przezroczysta, dosyć lejąca, ale nie spływa.
Podoba mi się taka lekka formuła, idealna na lato. Zapach: miłośniczki lawendy będą zachwycone, rzeczywiście jest w nim coś co relaksuje po ciężkim dniu. Ten żel pod prysznic nie tylko dobrze oczyszcza, ale i nie wysusza skóry. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że delikatnie nawilża.


Zapłaciłam za niego 8,50 zł w Tesco, już zakupiłam kolejną wersję zapachową, dla mnie to strzał w dziesiątkę, polecam te żele.

Znacie produkty Organic Shop? 
Pozdrawiam:*
BIOLAVEN KREM DO TWARZY NA NOC

BIOLAVEN KREM DO TWARZY NA NOC



Nawilżająco-ochronny krem do twarzy Biolaven , przeznaczony do codziennej pielęgnacji cery suchej i wrażliwej. Zawiera olejek z pestek winogron, ksylitol, mocznik i witaminę E, które chronią przed wysuszeniem i działaniem szkodliwych składników, przywracając skórze miękkość i elastyczność. Krem może być stosowany pod makijaż oraz na okolice oczu, doskonale się rozprowadza i wchłania.
Naturalny olejek eteryczny z lawendy koi i odświeża skórę, pozostawiając ją gładką, nawilżoną
 i zrelaksowaną.


Produkt otrzymujemy w kartoniku, opakowanie to klasyczna, plastikowa tubka. Troszkę szkoda, że nie mamy tutaj zamykania na klik i za każdym razem musimy odkręcać i zakręcać.
Pojemność to 50 ml, cena ok. 22 zł. Mi udało się zakupić w duecie z płynem micelarnym za 18 zł.


Konsystencja lekka, produkt dobrze się wchłania,  pozostawia na skórze delikatną lecz nie klejącą warstwę ochronną. Zapach typowy dla produktów Biolaven, dość słodki i intensywny, dla mnie przyjemny. Jeśli chodzi o działanie krem sprawdza się dobrze. Mimo lekkiej konsystencji jest bardzo bogaty, odżywczy i nawilżający. Skóra po przebudzeniu jest mięciutka, zregenerowana i wygląda zdecydowanie lepiej. W czasie upałów stosuję go co drugi dzień, na zmianę z pewnym kremem, o którym opowiem Wam niebawem. Jest to przyjemny krem o bogatym składzie. Myślę, że osoby ze skórą suchą będą z niego bardzo zadowolone. Cieszę się, że udało mi się go poznać w tak atrakcyjnej cenie. Niemniej jak zawsze zwracam uwagę na jego zapach, który nie wszystkim może się spodobać, w okresie letnim może być męczący - miejcie to na uwadze nim zakupicie pełnowymiarowy produkt.

Znacie ten krem ? Pozdrawiam ciepło:*

COLOUR TRENDS POMADKI MARKI KOBO

COLOUR TRENDS POMADKI MARKI KOBO

Witajcie!
Nie wiem jak Was, ale mnie upały już męczą. Na szczęście dziś słońce przykrywają chmury i jest już ciut lepiej.
Zapraszam na  post o kolorówce. Wpisy tego typu pojawiają się dość rzadko, bo mam już swoich stałych ulubieńców. Jednak jeśli chodzi o pomadki zdarza mi się zgrzeszyć i dorzucić jakieś kolorki do swojej kolekcji.
Brakowało mi pomadek marki Kobo, padło na serię Colour Trends.  Opakowania mają genialne, ceny również ( wyobraźcie sobie, że jedna pomadka kosztowała mnie tylko 10 zł ).



Opakowania są bajeczne, klasyczne i bardzo eleganckie. Dodatkowo wyposażone w magnes, co sprawia, że pomadka zawsze jest zamknięta i nie otworzy się w torebce.


Skusiłam się na dwa piękne kolory. 313 CRUSHED BERRIES to kolor moich ust, bardzo subtelny nudziak. Pomadka ma satynowe wykończenie, dość długo utrzymuje się na ustach.Nie wysusza ich, ale może podkreślać suche skórki. Mi się to zdarzyło, dlatego zalecam peeling przed nałożeniem szminki.


2 kolor:
314 FROZEN DAHLIA to bardziej żywy odcień. Na moich ustach wpada w pomarańczowe tony.
Obie pomadki dobrze się zjadają, nie tworzą nieestetycznego konturu. Ładnie się je rozprowadza na ustach. Zapach jest delikatny, budyniowy, bardzo przyjemny.


Polecam spróbować i znaleźć odcień dla siebie. Szukajcie ich w Drogeriach Natura lub internetowo.
Znacie te pomadki?
Pozdrawiam:*
Copyright © 2014 Kobiece Fascynacje , Blogger